Browsing Tag:

zaatar

Makaron z cukinią

Cukinia przez wiele lat nie była dla mnie ciekawym warzywem. Jeśli już trafiała na mój talerz to faszerowana innymi warzywami lub mięsem. I to by było na tyle inwencji twórczej w tym temacie. Kiedyś więc zmieniając trochę koncepję stworzyłam placuszki, a teraz przyszedł pomysł na coś zupełnie innego. Małe kuleczki, idealnie doprawione z pysznym sosem na makaronie. Kto by pomyślał, że cukinia może tak odmienić obiad.

Składniki:

1 cukinia (ok 400g)

1 jajko

2 łyżki bułki tartej

5 łyżek mąki pszennej

1 łyżka musztardy

2 szklanki siekanych liści szpinaku

1 łyżeczka kurkumy

1 łyżka za’ataru

1 ząbek czosnku

sól

pieprz

olej do pieczenia

makaron

200 ml śmietany

50 g papryki czerwonej

Makaron gotujemy w osolonej wodzie.

Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do niej musztardę, jajko, kurkumę, szpinak (zostawiamy około garści do sosu) oraz bułkę tartą i 4 łyżki mąki. Doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszamy, tak by łatwo było z masy zrobić kuleczki, Jeśli składniki się rozlatują, dodajemy mąki. Mokrymi rękami toczymy małe kuleczki.

Na osobnym talerzu wysypujemy mąkę i za’atar i mieszamy razem. Kuleczki obtaczamy w tej mące. Na patelni rozgrzewamy olej i obsmażamy z każdej strony aż ładnie się zarumienią.

W rondelku rozgrzewamy łyżkę oleju. Delikatnie podpiekamy na nim paprykę i czosnek. Dodajemy śmietanę oraz resztę szpinaku. Mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem. Wrzucamy ugotowany makaron do sosu. Podajemy na talerzu z kotlecikami z cukini.

Smacznego!

Inspiracje z lektury: Kalafior z za’atarem

Nie tylko podróż może zainspirować nas do skosztowania czegoś nowego. Czasem wystarczy otwaorzyć książkę, zachwycić się życiem jej bohaterów i miedzy słowami za pomocą jedzenia zbliżyć się do życia, jakie prowadzą. To jest najlepsza korzyść z czytania. Możemy żyć w innym świecie, poznać zupełnie innych ludzi i dowiedzieć się czy takie życie by nam odpowiadało, lub czy czasem nie jesteśmy szczęśliwsi niż inni.

 

Od jakiegoś czasu mozolnie dzień za dniem w komunikacji miejskiej czytałam Małe życie, które napisała  Hanya Yanagihara. I chociaż książka miała premierę już dwa lata temu musiałam poczekać na idealny czas jej przeczytania. I było warto. Fabuły nie będę opisywała, znajdziecie ją na pierszej lepszej internetowej stronie. Opowiem tylko o tym co zachwyciło mnie w tej książce: różnorodność bohaterów, zachwycające życie Nowego Yorku, porywający opis charakterów, chęć poznania pewnej grupy ludzi i radość, że moje życie czasem jest tak dalekie od niektórych problemów.
Tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę pozycję gorąco zachęcam. Może was trochę zasmuci, może rozweseli, może zmiażdży emocjonalnie, na pewno nie zostawi obojętnym. Warto przeczytać i przemyśleć.
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie szukała pomiędzy przygodami bohaterów czegoś do jedzenia, Wiadomo, że jestem fanką poznawania nowych smaków. I oto na jednej ze stron przeczytałam, że głowny bohater je kalafior z zatarem. Jak wiadomo kalafior łatwo znaleźć w Polsce. Gorzej z zatarem, który ja na szczęście przywiozłam sobie z jednego ze sklepików we Francji.
Za’atar to przyprawa pochodząca z terenów palestyńskich, używany zarówno w kuchni arabskiej jak żydowskiej. W Polsce ciężko dostępna, ale do zdobycia. Na Za’atar składają się sproszkowane liście za’ataru, mielony sumak, prażone ziarna sezamu i odrobina soli. W swoich rodzimych terenach używany jest jako dodatek do chleba, sałatek, humusów (muszę zrobić!) i sera labneh.
Ponieważ czytając kolejne strony Małego życia nie mogłam zapominieć że w mojej szawce leży pudełeczko z zatarem, postanowiłam wykorzystać to jedno zdanie z ksiażki i zrobić własną salatkę opartą na tych dwóch składnikach. Resztę dodałam z sercem od siebie.

 

Składniki:
1 kalafior (ok 700g)
1 czerwona cebula
1,5 łyżeczki za’ataru
1 łyżka siekanych migdałów
1 łyżka słonecznika łuskanego
1,5 łyżki oliwy
1 łyżka zielonej cebulki
Kalafior dzielimy na małe różyczki i wspyujemy do miski. Dodajemy za’atar, oliwę i poskiekaną w krążki czerwoną cebulę. Mieszamy wszystko dokładnie i wykładamy na blachę do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 20 minut (do zmięknięcia)
Zieloną cebulkę siekamy drobno, migdały opiekamy delikatnie na rozgrzanej patelni. Kiedy kalafior jest gotowy mieszamy go z pozostałymi składnikami.

 

Przygotowałam do tej sałatki także sosik na bazie jogurtu naturlanego: na 3 łyżki dodałam szczyptę cukru i soli oraz łyżeczkę siekanego koperku.
Smacznego!