Browsing Tag:

pasta kanapkowa

Pasta z łososia

Idealna na śniadania, kolacje czy pikniki nad wodą. Kanapkowe pasty mają ten plus, że można je łatwo przechowywać w lodówce i przez kilka dni cieszyć się ich smakiem.
Składniki:
100 g łososia wędzonego
200 g serka białego
4 małe korniszony
2 marynowane papryczki piri-piri
2 łyżki jogurtu naturalnego
szczypiorek
sól
pieprz
Łososia siekamy drobno i wrzucamy do miski. Mieszamy bardzo dokładnie z serem białym, tak by pozbyć się wszystkich grudek. Ogórki kroimy na drobną kostkę. Papryczki oczyszczamy z ziaren i siekamy drobno. Siekamy szczypiorek. Wszystkie składniki mieszamy dodając jogurtu tak by powstała jednolita pasta. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Smacznego!
Smacznego!

Śniadanie w Krakowie: Bazaar Bistro

Epidemia w pełni, ale jednak od czasu do czasu, z zastosowaniem dużej ostrożności, należy wybrać się z przyjaciółmi do miasta. Śniadanie to idealne rozwiązanie, większość ludzi jeszcze nie wstało, więc nie plątają się po mieście, a turystów w Krakowie jest na tyle mało w tym momencie, że wolny stolik jest realny w praktycznie każdej lokalizacji. Tym razem w towarzystwie Dżargsa i Bożeny udałam się na krakowski Kazimierz, żeby skosztować rarytasów z Bazaar Bistro. Wybór był ciężki. Ostatecznie dziewczęta postawiły na tosty z szynką i dżemem truskawkowym z pieprzem, ja natomiast skusiłam się na jajka po ranczersku. Do zestawu zamówiłyśmy pasty do kanapek oraz odrobinę pieczywa. Do popicia oczywiście kawa, herbata i nasze śniadaniowe odkrycie…prosecco ze świeżym sokiem pomarańczowym.

Czy muszę mówić, że śniadanie zrobiło na nas piorunujące wrażenie? Wszystko było pyszne, pięknie podane i smakowicie przemyślane. Na dodatek z lady kusiły nas świeże wypieki pieczywa, które przy wyjściu oczywiście zakupiłyśmy na niedzielę. Pomimo zapachu płynu dezynfekującego, który roztaczał się z każdym wchodzącym, śniadanie było uroczym doświadczeniem i iskierką nadziei, że kiedyś jeszcze będzie normalnie.

 

 

Dziękuję dziewczęta za super towarzystwo i mile spędzony czas.

Śniadanie w Krakowie: Handelek

Moją ulubioną czynnością dnia jak wszycy wiemy jest jedzenie. Oczywiście najlepsza część, to kosztowanie nowych smaków. Najlepiej udaje się to na wycieczkach do innych krajów, bo mam wrażenie że w Polsce zjadłam już wszystko. Ale oczywiście nie jest to prawdą. Bo nawet Kraków, w którym mieszkam od kilkunastu lat odkrywa co chwilę przede mną nowe kulinarne doznania. Łatwo więc jest mnie namówić na wyprawę do lokalu, w którym jeszcze nie byłam.

Tym razem z niezawodną Anią zwaną Dżargsem udałyśmy się na ulicę św. Filipa do uroczego miejsca o nazwie Handelek. Już od progu zostałyśmy rozborojone cudnymi nazwami śniadaniowych zestawów takich jak: krakowskie huncwoty, słodkie nafutrowanie się czy po krakosku. Wybrałyśmy opcję śniadaniową dla dwóch osób i po paru minutach oczekiwania na nasz stół wjechało pieczywo z krakowskimi obwarzankami w towarzystwie trzech past kanapkowych: z buraka, pasztetu i jajek. Do tego słodka chałka z masą bananową z migdałami i aromatyczna kawa z mlekiem. Nie zabrakło także kiełbasy krakowskiej oraz przepysznej sałatki z mortadelą i piwem.

Chociaż porcje nie wyglądały na duże, ledwie poradziłyśmy sobie z tą śniadaniową obfitością. Na dobicie zamówiłam sobie drugą kawę, natomiast Ania sięgnęła po sok gruszkowy.

W menu Handelka znajdziecie także inne pasty do kanapek, oscypki, kiełbaski oraz sałatki a także opcje luchowe (które pewnie wkrótce przetestujemy) oraz desery. Lokal nie jest za duży, ale z powodzeniem zmieścicie się tam w gronie przyjaciół. Jeśli dobrze rozejrzycie się, znajdziecie na ścianach słowniczek gwary krakoskiej oraz cudne czarno-białe zdjęcia miasta. Urocza atmosfera lokalu pozawala rozsiąść się i jeść. Gdyby tylko żołądki były większe pewnie skusiłybyśmy się na dokładkę, ale przynajmniej teraz mamy powód żeby tam wrócić.

Dzięki Ania za towarzystwo w ten zimny poranek. A czytających zapraszam do Krakowa na pyszne śniadania!