Browsing Tag:

migdały

Kurczak z suszonymi śliwkami

Miało być testowanie nowych pomysłów, ale chwilowo trzeba kombinować z tego, co nakupiłam tydzień temu. Na szczęście przypomniał mi się prosty i przepyszny przepis na udka w aromatycznych przyprawach  z dodatkiem suszonej śliwki i migdałów, które tak bardzo dopełniają smak.

Składniki:

500 g mięsa z udek z kurczaka

200 g suszonych śliwek

0,5 szklanki zblanszowanych migdałów

1 łyżka siekanej natki pietruszki

1 łyżeczka papryki ostrej

2 łyżeczki kuminu rzymskiego

1 łyżeczka kurkumy

1 duża cebula

sól, pieprz i olej

Cebulę kroimy w półpasterki. Na patelni rozgrzewamy olej. Delikatnie szklimy cebulę, doajemy kurkumę, kumin i paprykę i mieszamy wszystko.

Na cebuli kładziemy mięso, solimy i delikatnie opiekamy z obu stron. Zalewamy odrobiną wody (około szklanki). Dodajemy śliwki, migdały i wszystko mieszamy. Dusimy około 30 minut pod przykryciem na małym ogniu. Na koniec odkrywamy patelnię i czekamy aż sos się zredukuje. Dodajemy posiekaną pietruszkę.

Idealnie pasje do ryżu, kaszy czy ziemniaków.

Smacznego!

Ciasto z orzechami i miodem

Dawno nie piekłam żadnego ciasta, a pomysł na ciasto z orzechami i miodem pojawił sie nagle i musiałam go zrealizować. Wystarczyło tylko wziąć się w garść po pracy i pomieszać ze sobą parę składników. Efekt wyszedł pyszny, ciasto zniknęło w pracy jeszcze przed obiadem, dlatego myślę, że sprawdzi się także u Was.

Składniki:

kostka masła (200g)

1,5 szklanki mąki pszennej

1 szklanka cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4 jajka

0,5 szklanki orzechów (do wyboru)

3 łyżki miodu

1 łyżka masła do posmarowania formy

2 łyżki bułki tartej do wysypania formy

Pół porcji orzechów siekamy na mniejsze kawałki (ja użyłam orzechów włoskich, laskowych, migdałów) resztę zostawiamy na wierzch ciasta. Formę o wymiarach 30 – 11 – 8 smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Masło topimy i lekko studzimy. Białka oddzielamy od żółtek. Ubijamy je z połową cukru na sztywną pianę. Zółtka ucieramy na puszystą masę razem z drugą połową cukru. Dodajemy masło i dalej mieszając dodajemy powoli przesianą mąkę i proszek do pieczenia. Mieszamy dokładnie i dodajemy ubitą pianę. Dodajemy posiekane orzechy i mieszamy wszystko. Ciasto przelewamy do foremki.

Na wierzchu układamy resztę orzechów. Pieczemy przez około 30 minut (do suchego patyka) po wyciągnięciu jeszcze ciepłe smarujemy miodem i czekamy aż ciasto wystygnie a miód stwarnieje.

Smacznego!

 

Inspiracje z lektury: Kalafior z za’atarem

Nie tylko podróż może zainspirować nas do skosztowania czegoś nowego. Czasem wystarczy otwaorzyć książkę, zachwycić się życiem jej bohaterów i miedzy słowami za pomocą jedzenia zbliżyć się do życia, jakie prowadzą. To jest najlepsza korzyść z czytania. Możemy żyć w innym świecie, poznać zupełnie innych ludzi i dowiedzieć się czy takie życie by nam odpowiadało, lub czy czasem nie jesteśmy szczęśliwsi niż inni.

 

Od jakiegoś czasu mozolnie dzień za dniem w komunikacji miejskiej czytałam Małe życie, które napisała  Hanya Yanagihara. I chociaż książka miała premierę już dwa lata temu musiałam poczekać na idealny czas jej przeczytania. I było warto. Fabuły nie będę opisywała, znajdziecie ją na pierszej lepszej internetowej stronie. Opowiem tylko o tym co zachwyciło mnie w tej książce: różnorodność bohaterów, zachwycające życie Nowego Yorku, porywający opis charakterów, chęć poznania pewnej grupy ludzi i radość, że moje życie czasem jest tak dalekie od niektórych problemów.
Tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę pozycję gorąco zachęcam. Może was trochę zasmuci, może rozweseli, może zmiażdży emocjonalnie, na pewno nie zostawi obojętnym. Warto przeczytać i przemyśleć.
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie szukała pomiędzy przygodami bohaterów czegoś do jedzenia, Wiadomo, że jestem fanką poznawania nowych smaków. I oto na jednej ze stron przeczytałam, że głowny bohater je kalafior z zatarem. Jak wiadomo kalafior łatwo znaleźć w Polsce. Gorzej z zatarem, który ja na szczęście przywiozłam sobie z jednego ze sklepików we Francji.
Za’atar to przyprawa pochodząca z terenów palestyńskich, używany zarówno w kuchni arabskiej jak żydowskiej. W Polsce ciężko dostępna, ale do zdobycia. Na Za’atar składają się sproszkowane liście za’ataru, mielony sumak, prażone ziarna sezamu i odrobina soli. W swoich rodzimych terenach używany jest jako dodatek do chleba, sałatek, humusów (muszę zrobić!) i sera labneh.
Ponieważ czytając kolejne strony Małego życia nie mogłam zapominieć że w mojej szafce leży pudełeczko z zatarem, postanowiłam wykorzystać to jedno zdanie z ksiażki i zrobić własną salatkę opartą na tych dwóch składnikach. Resztę dodałam z sercem od siebie.

 

Składniki:
1 kalafior (ok 700g)
1 czerwona cebula
1,5 łyżeczki za’ataru
1 łyżka siekanych migdałów
1 łyżka słonecznika łuskanego
1,5 łyżki oliwy
1 łyżka zielonej cebulki
Kalafior dzielimy na małe różyczki i wspyujemy do miski. Dodajemy za’atar, oliwę i poskiekaną w krążki czerwoną cebulę. Mieszamy wszystko dokładnie i wykładamy na blachę do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 20 minut (do zmięknięcia)
Zieloną cebulkę siekamy drobno, migdały opiekamy delikatnie na rozgrzanej patelni. Kiedy kalafior jest gotowy mieszamy go z pozostałymi składnikami.

 

Przygotowałam do tej sałatki także sosik na bazie jogurtu naturlanego: na 3 łyżki dodałam szczyptę cukru i soli oraz łyżeczkę siekanego koperku.
Smacznego!