Browsing Tag:

Kraków

Śniadanie w Krakowie: Bal

Póki jeszcze słońce wstaje wcześnie warto wybrać się w Krakowie na dobre śniadanie. Zabłocie zaprasza dość industrialną architekturą i ciekawymi lokalami, gdzie możemy pożywić się nie tylko z rana. Bal, ukryty w dziedzińcu oferuje pyszne śniadania i dobrą kawę. Możemy zjeść oczywiście nieśmiertelną szakszukę, jajka w koszulkach, menemen – czyli jajecznice z pomidorami w tureckim stylu. Dla większych głodomorów zestawy złożone z bajgli, warzyw i past, humusów lub pasztetów.

Dla tych, którzy jeszcze nie dotarli do domu z nocnego szaleństwa lokal oferuje drinki śniadaniowe jak na przykład Krwawą Marry. Bal jest duży, śmiało więc znajdziecie tam miejsce na posiłek we dwoje jak i w dwudziestoosobowej gromadzie.

Ceny od 8-30 złotych za śniadanie, w zależności od tego jak głodni jesteście. Osobiście skosztowałam 3 porcje razem z niezastąpioną Sajko i Dżargsem, które towarzyszły w pałaszowaniu smakowitości. Wszystko na relaksie, powoli, bez pośpiechu i z uśmiechem na ustach. Da się! Dobrego dnia!

 

 

Najedzeni Fest – Styczeń 2014

Dziś gościnnie znana już z bloga Ania J. zapraszam na jej relację i zdjęcia jej autorstwa z kolejnego Festiwalu Najedzeni Fest:
W czasie gdy Madzik delektował się English tea/sprawdzał się w roli cioci/podrywał Jamiego Oliviera* nieporzebne skreślić 😉 dzielni wysłannicy ruszyli na festiwal Najedzeni Fest, który już po raz kolejny odbywał się w Forum Przestrzennym.
Przy temperaturze -10 stopni rozpoczęłyśmy degustację od czegoś ciepłego jednak żeby przypadkiem się nie „sparzyć” postanowiłyśmy udać się do znanej i uwielbianej przeze mnie Hamsy! I jak zwykle to był dobry wybór. Tym razem zdecydowałyśmy się spróbować cymesu z kurczakiem (pycha!) i postawić na keftę jagnięcą jako, że panna T. która o dziwo pierwszy raz uczestniczyła w targach kulinarnych jeszcze jej nie jadła. I wpadła J Myślę, że tak jak my zostanie fanka Hamsy! Na stoisku pan Marcin w pocie czoła smażył falafele a dziewczęta nie mogły nadążyć z podawaniem pyszności bo kolejka do stoiska Hamsy nigdy się nie kończy 😉

 

Rozgrzane żołądki powiedziały, że chcą więcej więc ruszyłyśmy w poszukiwaniu czegoś równie ciekawego. Naszą uwagę przykuł przesympatyczny kucharz w fartuchu z … trupimi czaszkami
Okazał się nim być Cesare Candido z Akademii Kuchni Włoskiej, który serwował gnocchi alla venta i gnocchi alla calabra. Jak można się było spodziewać bardzo nam zasmakowały więc może zdecydujemy się warsztaty w Akademii
Po włoskim jedzeniu czas na wino! Wybór był duży, ale my jak to baby postawiłyśmy na wygląd butelek 😉 I tym sposobem padło na gruzińskie wina ze sklepu Krakó Slow Wines na ul. Lipowej. Po raz kolejny nos/wygląd 😉 nas nie zawiódł i winka były pyszne.

 

 

Po winie okazało się ze wcale nie jesteśmy jeszcze aż tak najedzone więc ruszyłyśmy w stronę znajomych Madzika z twojkucharz.pl. i tam wstyd się przyznać chyba nas zamroczyło bo wzięłyśmy jakaś dziwna potrawę z dorsza! Jakieś to było zbyt.. rybne więc uznałyśmy, że to znak i czas przerzucić się na słodkości.

 

 

Panna T. wpadła w popłoch – co tu zjeść jak tu beza tam … jeszcze większa beza, tu sernik tam babeczka – szaleństwo! A banana w dulce de leche z orzeszkami zjeść nie chciała. Stwierdziła, że to takie zwykłe i można zrobić w domu. Na szczęście udało mi się ja przekonać i za chwilę słychać było tylko mruczenie… mmmm jakie pyszne! Z tego wszystkiego nawet nie wiemy kto to serwował. Madzik nas za to nie pochwali. Na zakończenie był sernik z chałwą i ciasteczka z cukierni Red ale już na wynos.
Wychodząc zatrzymałyśmy się jeszcze przy stoisku Luks Pomada, żeby spróbować konfitur i polskich czatni. Tam zaatakował nas spragniony rozmowy młody człowiek i opowiedział co nieco o produktach Luks Pomady i zachęcił do degustacji. Do kupna nie musiał już zachęcać! Orientalny rabarbar podbił nasze podniebienia, więc pewno zostaniemy stałymi klientkami Pomady. Wszystkim, którzy lubią ciekawe połączenia smaków szczególnie polecamy właśnie rabarbar.
Oj zapomniałabym jeszcze o jednym odkryciu – sok pietruszkowy. Powiedziałabym co kto lubi ale panna T. udawała, że jej smakuje.
Kolejną edycję Najedzonych zaliczam do udanych. I oby częściej! Jednak nie w zimie bo temperatura mimo tłumów nie była szczególnie wysoka zwłaszcza w miejscu gdzie można byłoby spokojnie usiąść i delektować się pysznościami.

Obiady czwartkowe: Hamsa

Kraków to wylęgarnia restauracji, knajpek, barów i zapiekankowych zakamarków. Czas więc, by na blogu pojawił się wpis o jakimś ciekawym miejscu i oczywiście dobrym jedzeniu. Niezawodna Ania J. wpadła na pomysł obiadów czwartkowych. Plan jest jasny, minimum raz w miesiącu wybrać się w jakieś miejsce, gdzie serwują dobre jedzenie i skosztować co tylko się da. Oczywiście taki człowiek jak ja od razu przystał na tą propozycję. Po krótkiej rozmowie do kulinarnej grupy dołączyła Monika S. oraz Madzia T.

 

 

 

Na pierwszy ogień poszła Hamsa z ulicy Miodowej. Skusiłysmy się na wszystkie zypy jakie prezentowano w menu: harirę, izraelską zupę pomidorową, cytrynową zupę na kurczaku oraz zupę z soczewicy. Na drugie zamówiłyśmy średni zestaw mezze złożony z hummusu, sałatki izraelskiej, baba ganoush, falafeli i serków izraelskich podane z chlebkami. Czy to było pyszne? Oczywiście. To było przepyszne.

 

 

 

I mimo naszych początkowych oporów starczyło nam także miejsca na deser. Słodkie to było bardzo, ale za to smaczne.

 

Miło spędzony wieczór, pełne żołądki i plan, by zwiedzić Kraków kulinarnie w każdym kirunku.

nasz radosna twórczość własna – ku potomności

 

chyba nam smakowało 🙂

Dziekuję dziewczyny za dobrą zabawę 🙂

Tu Bi-Szwat na Miodowej

Na kulinarnej mapie Krakowa kolejne warsztaty. Tym razem, oczywiście w towarzystwie niezastąpionej Ani J. skusiłam się na cykliczne gotowanie w JCC na Miodowej w Krakowie. Dziś próbowaliśmy przygotować dania podawane w czasie żydowskiego święta Tu Bi-Szwat, czyli święta drzew. W Izraelu celebrowany jako początek wiosny i koniec opadów. To także dzień sadzenia drzew. 

 

 

Pod nasze noże trafiła mięta, figi, daktyle, orzechy, winogrona. Wyciskaliśmy cytryny i pomarańcze. Doprawialiśmy wszystko oliwą, pieprzem, chili. W ten sposób powstała sałatka ze szpinakiem, serem pleśniowym i orzechami – smakowy zwycięzca tych warsztatów. Sałatka z kuskusa i daktyli, tarta z figami i pomarańczami oraz pasta z bakłażana. 
 

 

siekanie mięty

 

figi

 

 
Zapraszam na fotorelację. Było pysznie. Kto wie, może następnym razem. W większym gronie.
sałatka ze szpinakiem

 

 

produkcja tarty

 

sałatka z kuskusem i daktylami

 

gotowa tarta

 

talerz pełen pyszności

 

smacznego!

 

dziękuję, było smacznie 🙂

Najedzeni Fest

Znów Forum Przestrzenie w Krakowie otworzyło się dla miłośników jedzenia i dobrej kuchni. Ten, kto chciał skosztować smakołyków z całego świata, degustować babeczki i ciasteczka blogerów kulinarnych, kupić sobie śliczny gadżet do kuchni lub napić się kawy zdecydowanie powinien odwiedzić Festiwal Najedzenie Fest.
Przybyłam i ja, daleko nie miałam, słońce zachęcało by wyjść z domu, także lepszej opcji na niedzielę nie widziałam. Pyszne coxinha z krewetkami, ciasto cytrynowe, falafele i hummus, aromatyczna kawa i czekolady z dodatkami. Eh, pysznie i pięknie. Ostatkiem sił powstrzymałam się od kupienia trzech książek kulinarnych i dwóch przepięknych kubków. Ale ponieważ przyszłam tam jeść, podpatrywać, nie mogłam tylko trwonić ostatnich pieniędzy.
Ja z Festiwalu wyniosłam pełny żołądek i udany zakup – dynia piżmowa – a co z niej będzie? już niedługo, nie mogę się doczekać.
Pięknie było, tym razem tłumniej ale i miejsca w środku więcej. Jeśli ten festiwal będzie się rozwijał w takim tempie, nie wiem czy w kolejnej edycji Hotel Forum poradzi sobie z taką ilością smakoszy.
Zapraszam na relację zdjęciową. I smacznego 🙂

 

„Młynek”

 

sera do wyboru do koloru

 

najpiękniejsze deski w Polsce

 

 

pyszności

 

 

coś na słono

 

najbardziej arotmatyczne danie

 

znajome twarze z „Twój kucharz

 

Hamsa

 

 

słodokości z domowej cukierni

 

coxinha z krewetkami

 

lokalne dżemiki z świętokrzyskiego

 

mniaaam

 

idealne na śniadanko

 

babeczki

 

jeszcze bardziej mniam
kawa, prawie gotowa

 

czosnek – to co najlepsze na świecie

 

 

pizza z pieca?

 

dynie, wszędzie widzę dynie

 

i znów

 

i znów

 

i znów dynie

 

a dla odmiany papryczki

 

bo potem znów dynie

 

Forum Przestrzenie

 

Festiwal Najedzeni Fest – po królewsku

 

Lipcowe warsztaty kulinarne na Konfederackiej 4

Piękny prezent urodzinowy dostałam. Najpiękniejszy. Możliwość uczestniczenia w warsztatach zorganizowanych w przepięknej restauracji Konfederacka 4. Cóż to były za emocje, gorąca atmosfera, ogień, krew (na szczęście tylko rybia). Czy mi sie podobało to chyba głupie pytanie. Było pięknie, pysznie i wesoło. Poznałam kilka fajnych osób, bawiłam się świetnie i pozytywnie zmęczona wróciłam niczym Kopciuszek przed północą do domu. Dziękuję.
Kuchnia prawie gotowa

 

produkty czekają

 

Bartłomiej Płócienniak – czyli jakie wino do czego…:)

 

 

Na pierwszy ogień poszły kalmary z masłem i chilli. Robiłam je po raz pierwszy w życiu, jadłam zresztą też pierwszy raz i muszę przyznać, że bardzo mi smakowały. Albo nasza grupa była tak uzdolniona – w co nie wątpie, albo po prostu kalmary są takie dobre zawsze. Po dwóch próbach miałyśmy ochotę na więcej.

kalmary w maśle

 

kalmary, wersja pikantna – najlepsza

 

Jak przygotować tajski makaron pokazała nam Mira z Korei. Trzeba przyznać, że potrawa ta była dość łatwa w wykonaniu….jej wykonaniu. My troszkę powalczyłyśmy z dodawaniem składników. Jednak za drugim razem się udało. Smakowało niesamowicie. Przy okazji mogłam zobaczyć też jak tą samą potrawę przygotowuje Bartłomiej Płócienniak. I myślę, że ta wersja bardziej mi się podobała. I chyba powodem nie jest dodanie do woka kieliszka wina. A może jest:)
jak zrobić makaron – instrukcja

 

próbujemy razam z Moniką z Gruzji na talerzu 🙂

 

nasz makaron – wersja bardziej udana

 

zgadnijcie która grupa była moja 🙂

 

Gotuję na winie – czasem nawet dodaję go do jedzenia 🙂
Jak się filetuje doradę? Szybko, łatwo, bezboleśnie. Tego najbardziej się bałam, a miałam z tego największą frajdę. Wyciągnąć skrzela, pozbyć się oczu, wyciąć fileciki. Żaden problem. Polecam się. A tak pysznej ryby, przygotowanej w najprostszy sposób świata nie jadłam nigdy w życiu.
 
Na sam koniec gotowania zostało nam wegetariańskie curry, robione przez wszystkich uczestników do jednego garnka. Było pyszne, pikantne i rozgrzewające, co trochę dobiło niektórych przy tak wysokich temperaturach panujących w naszej sali. Niesamowita mieszanka przypraw roztaczała swój zapach od ścian po okna, by połączyć sie potem z kolorowymi warzywami. Smakowało niesamowicie.
 
cukinia

 

papryczka

 

curry
 
Deser na szybko czyli malinowa granita, była idealnym pomysłem na ochłodzenie temperatury. Orzeźwiający smak, lodowe uderzenie po poprzednim pikantym daniu.
granita
Warsztaty zakończyły sie w środku nocy, choć myślę, że wielu z nas jeszcze by zostało coś zjeść, ugotować, albo chociażby posłuchać szefa jak, co i dlaczego ze sobą łączyć, piec i gotować. Mam nadzieję, że to nie ostatnia moja wizyta na Konfederackiej 4. Było pysznie!
zielono mi 🙂
Dziękuję wszystkim, którzy ze mną gotowali: dziewczyny byłyście wspaniałe. O szefie kuchni mówić nie trzeba, jest stworzony do uczenia niepokornych uczniów. Oby tak dalej bo ja koniecznie się jeszcze wybiorę na naukę.
A przede wszystkim dziękuję tym przez których trafiłam na warsztaty: Kasi, Madzi, Ani, Oli, Ani, Izie, Gosi, Kasi, Monice, Kindze i Agacie, Agnieszce. Dziękuje 🙂 Tyle radości 🙂

Warsztaty Kuchni Żydowskiej. Dzień II: Na jedwabnym szlaku.

Drugi dzień warsztatów. Rozkręcamy się powoli. Znajomi z dnia wczorajszego przybyli, pojawiły się nowe twarze. Mogliśmy w dobrych humorach zacząć pichcić. A dziś było tego dużo.
pracujemy, siekamy, kroimy, czytamy przepisy

coś już gotowego, coś jeszcze nie

 

Dzień drugi warsztatów to kuchnia Żydów bucharskich, najstarszego odłamu żydowskiego świata. mieszkających na terenie Buchary i Samarkandy – Uzbekistan, Tadżykistan, Kazachstan, Kirgizja, Turkmenia. Czym charakteryzuje się ta kuchnia? To przede wszystkim warzywa i owoce. Jednak najważniejsze są przyprawy, takie jak kurkuma, kumin, pieprz, anyż, sezam. Jak to pachniało w sali w której przygotowywaliśmy potrawy.
 
ten aromat!
palow – gotuje się 🙂

 

pasta z bakłażana, kolendra, cukinia

 

potrawka z cukinii
 
Na pierwszy rzut poszedł najtrudniejszy palow, który pomimo niespodziewanych problemów z piecykami wszystkie grupy zrobiły wyśmienicie. Ryż z marchewką, rodzynkami i przede wszystkim przyprawami smakował nam najbardziej. Potem przyszedł czas na potrawkę z cukinii, czosnkową pastę z bakłażana oraz sałatkę z pomidorów i kolendry.
Wszystko jak zwykle było pyszne, aromatyczne i sycące. Miłe towarzystwo, kieliszek wina do konsumpcji i atmosfera wspólnego gotowania. Super!
sałatka z pomidorów i kolendry

 

gotowy palow

 

kolacja, pyyyyszna!

Warsztaty Kuchni Żydowskiej. Dzień I: Zrób sobie szabes!

Można śmiało powiedzieć, że Kraków festiwalami stoi. Nie tak dawno była Off Camera, potem Krakowski Festiwal Filmowy, Najedzeni Fest, a tu już rozpoczął się Festiwal Kultury Żydowskiej. Oczywiście to co w pierwszej kolejności przyciągnęło moją uwagę to warsztaty kulinarne prowadzone przez Malkę Kafkę. Już rok temu miałam okazję zobaczyć jak piecze się jemenicki chleb Jachnun, jak zrobić tabbouleh, czy jak przygotować szakszukę. Prawdopodobnie te przepisy także pojawią się na blogu.

 

 

Na razie jednak żyję pierwszym dniem warsztatów. Dziś w Hamsie na ulicy Miodowej uczyliśmy się przygotowywać podstawowe dania na kolację szabasową. I tak stworzyliśmy żydowski kawior, gechekte ajer czy przygotowaliśmy śledzie. Największą radość jednak sprawiło wszystkim własnoręczne przygotowanie, uformowanie, zaplecenie i upieczenie chałki. Wyszły wybornie. A ten zapach roztaczający się po sali. Niesamowite. To był wspaniały dzień. Oby kolejne były tak piękne!
wyrabianie ciasta na chałkę

 

Gechekte ajer

 

piękne, błyszczące i pachnące chałki

 

Smacznego!