Browsing Tag:

Kazimierz

Śniadanie w Krakowie: Bar Wschód

Jak mówi reklama: bo smaków jak liter trzeba się nauczyć. Zdecydowanie to zdanie pasuje do śniadania jakie oferuje Bar Wschód w Krakowie. Wszystko tam jest inaczej i chociaż możecie zjeść różne wersje pierwszego posiłku dnia, to smak zdecydowanie Was zaskoczy. Razem z Dżargsem wybrałyśmy się na eksplorowanie tego przybytku bladym świtem i można powiedzieć że tego nie nie podróżowałyśmy po Krakowe ale po Świrowie, ponieważ na każdym kroku spotykały nas przygody i dziwni ludzie. Od tramwajów zmieniających trasę, poprzez moje roztargnienie i zapomnienie o przesiadce,  przez ludzi zombie krążących po Kazimierzu, różnej maści hipsterów, wariatów mówiących do siebie po zgubienie Miodowej 4 i pasażu. W końcu udało się nam dotrzeć na miejscie i chociaż wpadłyśmy w konsternację widząc na drzwiach, że lokal otworzy się dopiero o 13, uśmiechająca się z wnętrza Pani zachęciła nas do naciśnięcia klamki i wejścia do środka.

Krótkie spojrzenie na menu i ja już wiedziałam, że zamówię wschodnią wersję brytyjskiego śniadania. Dżargs zdecydowała się tymczasem na francuskie naleśniki. Nie mogłyśmy też przejść obojętnie obok nazwy hot-doga Ma-dziorka. Do tego kawa i kakao.

Po chwili na nasz stół wjechały talerze. A na nim poza tradycyjym jajkiem i kiełbaską karkówka charsiu, grzyby shitake, świeże enoki, fasolka w koreańskiej paście gochujang. Przed moją kulinarną towarzyszką natomiast stanęły dwa naleśniki, pikle ze świeżych ananasów z tajską bazylią oraz śmietanka kokosowa.

Na dokładkę hot dog z chili majo, sosem hoisin, azjatyckimi piklami i świeżą kolendrą.

Muszę się przyznać, że trochę miałam lęk przed skosztowaniem tego wszystkiego, szczególnie fasolka okazała się być największym smakowym odkryciem. I chociaż dania były niewielkie, zdecydowanie wystarczyły na poranne śniadanko i kulinarne doznania. Teraz trzeba będzie przejść się tam na obiad i kolację. Wiadomo! Do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale do lokai w Krakowie warto!

 

Warsztaty Kuchni Żydowskiej. Dzień I: Zrób sobie szabes!

Można śmiało powiedzieć, że Kraków festiwalami stoi. Nie tak dawno była Off Camera, potem Krakowski Festiwal Filmowy, Najedzeni Fest, a tu już rozpoczął się Festiwal Kultury Żydowskiej. Oczywiście to co w pierwszej kolejności przyciągnęło moją uwagę to warsztaty kulinarne prowadzone przez Malkę Kafkę. Już rok temu miałam okazję zobaczyć jak piecze się jemenicki chleb Jachnun, jak zrobić tabbouleh, czy jak przygotować szakszukę. Prawdopodobnie te przepisy także pojawią się na blogu.

 

 

Na razie jednak żyję pierwszym dniem warsztatów. Dziś w Hamsie na ulicy Miodowej uczyliśmy się przygotowywać podstawowe dania na kolację szabasową. I tak stworzyliśmy żydowski kawior, gechekte ajer czy przygotowaliśmy śledzie. Największą radość jednak sprawiło wszystkim własnoręczne przygotowanie, uformowanie, zaplecenie i upieczenie chałki. Wyszły wybornie. A ten zapach roztaczający się po sali. Niesamowite. To był wspaniały dzień. Oby kolejne były tak piękne!
wyrabianie ciasta na chałkę

 

Gechekte ajer

 

piękne, błyszczące i pachnące chałki

 

Smacznego!