Browsing Tag:

kalafior

Sałatka z pieczonego kalafiora z jajkiem

Nie wiem jak u Was, ale ja z początkiem wiosny chętnie sięgam po sałatki robione z warzyw. Przypomniałam sobie właśnie przepis na pysznego pieczonego kalafiora. A gdyby tak do niego dołożyć jajko i zrobić z tego dania lunch?

Składniki:

1 mały kalafior

1 łyżka przyprawy curry

1 łyżeczka kurkumy

3 łyżki oleju

3 łyżki siekanej natki pietruszki

1/3 łyżeczki soli

1/3 łyżeczki pieprzu mielonego

szczypta ostrej papryki

2 łyżki octu winnego białego

1 jajko

1 łyżka masła

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Kalafior dzielimy na małe różyczki i wrzucamy do miski. Dodajemy olej oraz wszystkie przyprawy i dokładnie mieszamy. Wykładamy kalafior na blachę pokrytą papierem do pieczenia i zapiekamy przez około 20-30 min. Lekko studzimy. Dodajemy posiekaną pietruszkę i ocet winny i wszystko mieszamy.

Jajko smażymy na rozgrzanym maśle, delikatnie soląc i dodając pieprzu. Układamy gotowe jajko na kalafiorze.

Smacznego!

Sałatka z pieczonego kalafiora z granatem

Kiedy ma się w głowie przynajmniej sto pomysłów na kolejne dania i ciastka, trudno jest zmobilizować się, żeby gotować z książek kulinarych. Jednak warto po nie sięgać i odkrywać takie smaczki jak ta sałatka zkalafiora. Pierwszy raz zrobiłam ją na Sylwestra i przekonała mnie do tego stopnia, że dziś postanowiłam ją powtórzyć. Obłedny smak, który utrzymuje się w moich wspomieniach już  tydzień. To jest przepis konieczny do wykonania nie tylko na karnawałowe domówki, ale sprawdzi się również jako dodatek do mięsa na obiad.

Przepis, lekko zmodyfikowany przeze mnie pochodzi z książki Yotam Ottolenghi „Jerozolima”

 

Składniki:

1 kalafior

2 łodygi selera naciowego

4 łyżki orzechów (ja użyłam mieszanki)

1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego

5 łyżek oliwy

1 łyżka mielonego cynamonu

1,5 łyżki syropu klonowego

0,5 szklanki ziaren granatu

1 łyżka posiekanej natki pietruszki

Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni

Kalafior dzielimy na małe różyczki, seler kroimy skośnie na kawałki o grubości połowy centymetra. Wszystko wrzucamy do miski, zalewamy warzywa oliwą, dodajemy cynamon oraz ziele angielskie i dokładnie mieszamy. Na blaszce do pieczenia układamy papier i wysypujemy warzywa. Pieczemy około 25 minut aż kalafior lekko się zarumieni i stanie się miękki. Studzimy po wyjęciu z piekarnika.

 

Dodajemy do gotowych warzyw syrop klonowy oraz uprażone na patelni posiekane orzechy. Na koniec posypujemy wszystko granatem i mieszamy. Opcjonalnie możemy dodać posiekaną natkę pietruszki.

Inspiracje z lektury: Kalafior z za’atarem

Nie tylko podróż może zainspirować nas do skosztowania czegoś nowego. Czasem wystarczy otwaorzyć książkę, zachwycić się życiem jej bohaterów i miedzy słowami za pomocą jedzenia zbliżyć się do życia, jakie prowadzą. To jest najlepsza korzyść z czytania. Możemy żyć w innym świecie, poznać zupełnie innych ludzi i dowiedzieć się czy takie życie by nam odpowiadało, lub czy czasem nie jesteśmy szczęśliwsi niż inni.

 

Od jakiegoś czasu mozolnie dzień za dniem w komunikacji miejskiej czytałam Małe życie, które napisała  Hanya Yanagihara. I chociaż książka miała premierę już dwa lata temu musiałam poczekać na idealny czas jej przeczytania. I było warto. Fabuły nie będę opisywała, znajdziecie ją na pierszej lepszej internetowej stronie. Opowiem tylko o tym co zachwyciło mnie w tej książce: różnorodność bohaterów, zachwycające życie Nowego Yorku, porywający opis charakterów, chęć poznania pewnej grupy ludzi i radość, że moje życie czasem jest tak dalekie od niektórych problemów.
Tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę pozycję gorąco zachęcam. Może was trochę zasmuci, może rozweseli, może zmiażdży emocjonalnie, na pewno nie zostawi obojętnym. Warto przeczytać i przemyśleć.
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie szukała pomiędzy przygodami bohaterów czegoś do jedzenia, Wiadomo, że jestem fanką poznawania nowych smaków. I oto na jednej ze stron przeczytałam, że głowny bohater je kalafior z zatarem. Jak wiadomo kalafior łatwo znaleźć w Polsce. Gorzej z zatarem, który ja na szczęście przywiozłam sobie z jednego ze sklepików we Francji.
Za’atar to przyprawa pochodząca z terenów palestyńskich, używany zarówno w kuchni arabskiej jak żydowskiej. W Polsce ciężko dostępna, ale do zdobycia. Na Za’atar składają się sproszkowane liście za’ataru, mielony sumak, prażone ziarna sezamu i odrobina soli. W swoich rodzimych terenach używany jest jako dodatek do chleba, sałatek, humusów (muszę zrobić!) i sera labneh.
Ponieważ czytając kolejne strony Małego życia nie mogłam zapominieć że w mojej szawce leży pudełeczko z zatarem, postanowiłam wykorzystać to jedno zdanie z ksiażki i zrobić własną salatkę opartą na tych dwóch składnikach. Resztę dodałam z sercem od siebie.

 

Składniki:
1 kalafior (ok 700g)
1 czerwona cebula
1,5 łyżeczki za’ataru
1 łyżka siekanych migdałów
1 łyżka słonecznika łuskanego
1,5 łyżki oliwy
1 łyżka zielonej cebulki
Kalafior dzielimy na małe różyczki i wspyujemy do miski. Dodajemy za’atar, oliwę i poskiekaną w krążki czerwoną cebulę. Mieszamy wszystko dokładnie i wykładamy na blachę do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 20 minut (do zmięknięcia)
Zieloną cebulkę siekamy drobno, migdały opiekamy delikatnie na rozgrzanej patelni. Kiedy kalafior jest gotowy mieszamy go z pozostałymi składnikami.

 

Przygotowałam do tej sałatki także sosik na bazie jogurtu naturlanego: na 3 łyżki dodałam szczyptę cukru i soli oraz łyżeczkę siekanego koperku.
Smacznego!