Browsing Category

obwarzanki

Obwarzanki z serem i szybkim chutney z buraków

Wiadomo, że śniadanie powinno być najważniejszym posiłkiem dnia. Ja staram się nie wychodzić z domu bez przekąszenia chociażby małej kromki. Ale czasem przychodzi taki moment, że po prostu musisz się najeść. I to śniadanie musi być bardziej niż dobre. Dlatego zapraszam Was na niepowtarzalny smak w sam raz do porannej kawy.
Składniki:
2 obwarzanki z makiem (lub bułka)
1 mały burak
1 mała czerowna cebula
200 g białego sera
1 łyżka miodu
1 łyżka octu winnego białego
1 łyżeczka nasion sezamu
1 łyżka soku z limonki/cytryny
1 łyżka oleju
2 łyżki śmietany
opcjonalnie kilka listków młodego szpinaku
sól
pieprz
Buraka obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy na niego posiekaną w drobne paski cebulę czerowną. Lekko ją szklimy. Dodajemy szczyptę soli i pieprzu oraz ocet. Mieszamy wszystko dodając buraki. Dokładamy miód, sok z limonki i sezam. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Buraczki powinny być delikatnie słodkie a zarazem kwaskowate. Idealnie połączą się z serem.
Przygotowane buraczki najlepiej przełożyć na sitko tak, by odsączyć nadmiar wody i delikatnie je przestudzić.
Ser ugniatamy ze śmietaną i odrobiną soli. Obwarzanki kroimy w poprzek, nakładamy ser, umyty szpinak i buraczki.
Smacznego!

Żywe Muzeum Obwarzanka

Jeśli co rano biegnąc do pracy chwytasz świeżego obwarzanka, musisz iść do tego muzeum. Jeśli jesteś turystą i kiedykolwiek wpadniesz do Krakowa i skosztujesz obwarzanka, musisz iść do tego muzeum. Jeśli nie lubisz jeść obwarzanków idź do tego muzeum. Nie ma to jak spędzić godzinę na ugniataniu ciasta, zgadywaniu historycznych ciekawostek o wypiekach i smakowaniu własnoręcznie wypieczonego obwarzanka.
 
Nauczyłam się z czego wyrabia się ten najsłynniejszy w Krakowie smakołyk, jak zawija się sulki. Wiem już od czego wzięła się nazwa obwarzanek – od moczenia go w wodzie przed wsadzeniem na ruszt. Wiem też, że dzięki włączeniu Kleparza do Krakowa jestem czeladnikiem a nie partaczem i na legalu mogę wypiekać sobie regionalny speciał.

Co prawda średnia wieku na tym niecodziennym szkoleniu sięgała 10 lat, ale nie dałam sobie z koleżąnką w kaszę dmuchać i też od czasu do czasu udało się nam wcisnąć pomiędzy przedszkolaki i zabłysnąć przed nauczycielką. A kto nam, wielkoludom zabroni!
Tak więc pierwszy w moim życiu obwarzanek zapleciony, upieczony i zjedzony. Czas na produkcję własną. Może jeszcze w tym tygodniu! Kto wie jak potoczy się życie przy piecu!
A każdego kto jest w Krakowie lub tutaj wpadnie chociaż na chwilę, zachęcam do odwiedzenia Muzeum na ulicy Paderewskiego (zaraz obok placu Matejki) i oddaniu się przyjeności jedzenia.
Dziękuję za uwagę!