All Posts By:

Madzik

Ciasto marchewkowe

Macie ochotę na puszyste, pachnące piernikiem ciasto. Do tego praktycznie słodzone marchewkami? No to na zakupy i pieczemy to cudeńko.

Składniki:

4 jajka

0,5 szklanki cukru

1 szklanka mąki pszennej

2 duże marchewki

20g przyprawy do piernika

1 łyżeczka proszku do pieczenia

masło i bułka tarta do przygotowania formy

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Formę smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą.

 

Jajka ucieramy z cukrem, na bardzo gładką masę. Marchewki trzemy na dużych oczkach tarki. Dodajemy do masy razem z mąką i przyprawą piernikową. Bardzo delikatnie mieszamy. Przelewamy do foremki (ja użyłam 22 cm) i pieczemy przez 50 min (do suchego patyka) w 180 stopniach.

 

Ozdoby: marchewki z masy maślanej, natka z lukru. Wszystko kolorowe dzięki jadalnym barwnikom spożywczym

Kruche ciasteczka

W drodze na krakowskie Małe Najedzeni Fest, przypadkiem trafiłam na Festiwal jedzeniowy na Małym Rynku. W ogóle tego dnia cały Kraków objadał się na różnego rodzaju wydarzeniach. Tymczasem na targu znalazłam przepiękne wytłaczane stemple do ciasteczek. Nie mogłam nie zrobić. Tak powstały małe kruche ciasteczka o waniliowym smaku.

Składniki:

2 szklanki mąki pszennej

2 jajka

160 g masła

0,5 szklanki cukru

1 łyżka ekstraktu waniliowego

Mąkę przesiewamy, dodajemy posiekane drobno masło i jajka oraz cukier. Wlewamy ekstrakt waniliowy. Wszystko razem mieszamy i zagniatamy ciasto. Warto odłożyć je na 15 minut do lodówki żeby sie ochłodziło.

Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i wykrawamy ciasteczka. Pieczemy przez 10-15 min do zrumienienia się w temperaturze 180 stopni

Smacznego!

 

Harira

Gęsta jak broda beduina, gorąca jak słońce na pustyni i aromatyczna jak bliskowschodnie targi. Harira. Zbierałam się do niej już lata, aż w końcu nadszedł czas by przygotować ją w mojej kuchni. Zrobiłam ją po swojemu, z tego co miałam, tak jak wydawało mi się to słuszne. I wiece co? Wyszło pysznie. I dużo. Chwilę będę to jadła!

Składniki:

400 g mięsa wołowego (ja użyłam pręgi)

2 duże cebule

1.5 puszki pomidorów krojonych

1 puszka ciecierzycy

200 g czerownej soczewicy

pęczek liści kolendry

1 łyżeczka harrisy

2 łyżeczki kurkumy

1 łyżeczka kuminu mielonego

sól i pieprz

olej

W garnku lub na patelni rozgrzewamy około łyżki oleju. Mięso kroimy na kawałki wielkości połowy pudełka do zapałek. Delikatnie obsmażamy go z każdej strony i wykładamy na talerz. Pokrojoną w cienkie półplasterki cebulę dusimy w tym samym naczyniu. Kiedy lekko zmięknie dodajemy przyprawy (harrisę, kurkumę i kumin) i dokładnie mieszamy około minuty uważając by się nie przypaliły. Jeśli trzeba podlewamy odrobiną wody.

Do cebuli dodajemy mięso i od razu wrzucamy pomidory. Jeśli danie jest za gęste i szybko zaczyna przywierać do dna warto wlać trochę wody (najlepiej puszkę) Wszystko dokładnie mieszamy i gotujemy na wolnym ogniu około 40 minut, uważając żeby za dużo wody nie wyparowało nam z garnka.

Po tym czasie wrzucamy przepłukaną soczewicę i wszystko mieszamy. Gotujemy przez około godziny (najlepiej aż mięso stanie się miękkie)

Na koniec dodajemy ciecierzycę razem z zalewą z puszki i posiekaną kolendrę. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Gotujemy około 15 minut i podajemy gorące.

Smacznego!

Ciasto ze śliwkami

Może być prosto. Możesz robić ciasta w sposób szybki i mało skomplikowany. Nie musisz być Masterchefem, żeby szaleć w kuchni. Najważniejsze, żeby było smacznie. A jeśli wyjdzie wam zakalec? No cóż. Jego też da się zjeść, a potem zawsze można upiec kolejne ciasto. Bo kto nam zabroni, kiedy są śliwki w sklepach.

Składniki:

6 dużych śliwkek

4 jajka

1 szklanka mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

0,5 szklanki cukru

cukier puder do posypania

masło i bułka tarta do posypania foremki

foremka w rozmiarze ok 18×18 cm

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Foremkę smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Jajka mieszamy z cukrem i ucieramy na gładką masę. Dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Wszyskto mieszamy i wlewamy do foremki. Na wierzchu układamy przepołowione śliwki. Pieczemy w piekarniku przez około 50 minut (najłatwiej sprawdzić stan ciasta patykiem)

 

Po ostygnięciu posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

Gołąbki orientalne

Chciałam zrobić holiszkes, czyli żydowską wersję gołąbków. Jednak okazało się, że w ich skład wchodzą…rodzynki. Co więc zrobiłam? Swoją wersję na te smakołyki. Bo mi wolno i na dodatek wiedziałam że wyjdą świetnie. Jednak nie miałam racji. Wyszła petarda!

Składniki:

1 biała kapusta

400 g mielonej wołowiny

1 duża cebula

1 łyżka cynamonu

1 łyżka kuminu mielonego

1 jajko

100 g ugotowanego ryżu

sól i pieprz

Sos:

1 puszka pomidorów krojonych

olej

2 łyżki miodu

sól i pieprz

Kapustę gotujemy w osolonej wodzie tak by lekko zmiękła. Studzimy ją i oddzielamy liście od siebie ucinając grube nerwy. Na patelni lekko szklimy posiekaną drobno cebulę i dodajemy do niej przypraw. Ostudzoną cebulę dodajemy do mięsa razem z ugotowanym ryżem i jajkiem. Bardzo dokładnie mieszamy wszystkie składniki doprawiając solą i pieprzem.

Nakładamy porcje mięsa do liści kapusty i zawijamy gołąbki. Wkładamy gotowe do żaroodpornego naczynia i zapiekamy przez godzine w 170 stopniach.

W rondlu rozgrzewamy pomidory na małym ogniu, tak by bardzo dokładnie się rozgotowały (możemy zblendować) dodajemy miód oraz sól i pieprz do smaku. Gotowym sosem polewamy gołąbki.

Smacznego!

Makaron z sosem dyniowym

Idzie jesień jest dynia. Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy jadłam jakąkolwiek dynię, ale pamiętam, że kojarzyła mi się ona wyłącznie z Ameryką. Na szczęście teraz każdy może zajadać się tym smakołykiem i na przykład zrobić z niego sos do makaronu.

Podane proporcje na 2-3 porcje

połowa dyni hokkaido ok 300 g

250 ml śmietanki kremówki

0,5 szklanki tartego sera cheddar

1 cebula

1 łyżka masła

3 garści młodego szpinaku

1 łyżka posiekanej natki pietruszki

sól i pieprz

makaron

olej

Cebulę kroimy w drobną kostkę, dynię w trochę większą (wielkości paznokcia) Na patelni rozgrzewamy olej z małsem i szklimy cebulę, Dodajemy dynie i delikatnie solimy i pieprzymy (szczypty) Na lekkim ogniu dusimy warzywa, jeśli za bardzo zaczynają się przypiekać możemy dolać kilka łyżek wody. Zostawiamy na pateli przez około 8 minut, kiedy woda wyparuje dodajemy śmietankę i na wolnym ogniu delikatnie zostawiamy na parę minut mieszając od czasu do czasu. Na patelnię dodajemy szpinak oraz starty ser i znów mieszamy. Można doprawić wszystko solą i pieprzem do smaku. Kiedy sos lekko zgęstnieje, polewamy nim ugotowany makaron i posypujemy pietruszką

Smacznego!

Muffinki z orzechami

Idzie jesień. Podwójnie cieszę się z tego faktu. Po pierwsze w nadmiarze pojawiają sie moje ukochane śliwki, dynie, marchewki i orzechy, a i jabłka smakują jakoś inaczej. Po drugie w mojej kuchni robi się coraz chłodniej więc jestem w stanie znieść włączony piekarnik bez ugotowania przy tym samej siebie. Skoro więc zmoblizilowałam się w końcu do pracy, postanowiłam zacząć od prostego przepisu na pyszne muffinki. Ich plusem jest to, że zawsze się udają, są smaczne i można się nimi podzielić. Ciężko powiedzieć, czy robi się je łatwo. Wystarczy po prostu chcieć. Proporcje podane na 15 muffinek

Składniki

200 g  masła

1 szklanka cukru

1 szklanka mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

4 jajka

0,5 szklanki siekanych orzechów

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni

 

Masło topimy i delikatnie studzimy. Oddzielamy żółtka od białek. Na początku ubijamy białka na sztywną pianę wraz z połową cukru. Drugą połowę ucieramy z żółtkami. Kiedy masa stanie się puszysta a cukier będzie bardzo dobrze roztarty, dolewamy ostudzone masło i dodajemy powoli przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Delikatnie mieszając dodajemy ubitą z białek pianę.

Gotowe ciasto nakładamy do muffinowych kokilek i posypujemy orzechami. zZapiekamy przez około 25-30 min (do suchego patyka)

Smacznego!

Makaron z boczkiem i zielonym groszkiem

Gotowanie wydaje się wielu ludziom trudne i czasochłonne. Też wielokrotnie myślałam tak o niektórych daniach, ale potem na mojej drodze stanął Jamie Oliver i okazało się, że wcale nie musi tak być. Może nie potrafisz zagniatać idealnych pierogów ruskich, zrobić bezy z owocami czy upiec schab w ziołach. Ale z tym makaronem na pewno sobie poradzisz, a jeśli nawet coś pójdzie nie tak, to zawsze możesz spróbować raz jeszcze.

Składniki:

na 1 osobę

4 plasterki boczku

0,5 szklanki mrożonego zielonego groszku

1 łyżka masła

2 łyżki posiekanej mięty

1 łyżka parmezanu

sól i pieprz

makaron

2 łyżki śmietany

Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Na patelni rumienimy pokrojony w kostkę boczek, dodajemy masło kiedy tłuszcz z niego lekko wydobędzie się na zewnątrz. Przyprawiamy solą i pieprzem (szczypta) i mieszamy. Na rumiany boczek wsypujemy groszek i mieszamy wszystko około dwóch minut. Dosypujemy miętę. Zdejmujemy patelnię z ognia i dodajemy śmietany mieszając dokładnie składniki. Wsypujemy makaron i przekłdamy na talerz. Posypujemy startym parmezanem.

Smacznego!

Mejadra

Przepis petarda. To jest tak aromatyczne danie, że jeśli tylko lubicie ciekawy miks przypraw i aromaty nie z tej ziemi, to mejadra przypadnie Wam zdecydowanie do gustu. Sprawdzi się idealnie jako dodatek do obiadów jak i osobna forma sałatki. Tylko że na ciepło.

Składniki:

200 g zielonej soczewicy

4 duże cebule

3 łyżki mąki pszennej

1.5 łyżeczki nasion kolendry

0.5 łyżeczki mielonej kurkumy

1.5 łyżeczki mielonego ziela angielskiego

1.5 łyżeczki mielonego cynamonu

1 łyżeczka cukru

300 ml wody

olej

sól i pieprz

Soczewicę gotujemy w lekko osolonej wodzie około 15 minut tak by była miękka, lecz lekko chrupała pod zębami. Po ugotowaniu odcedzamy ją i odstawiamy. Ryż gotujemy do miękkości w lekko osolonej wodzie i odcedzamy.
Cebulę kroimy w cienkie plasterki i wrzucamy ją do miski. Dodajemy odrobinę soli i mąkę i mieszamy dokładnie by mąka oblebiła cebulę. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebulę do delikatnego zrumienienia się.
Gotową cebulę odkładamy na papierowy ręcznik by odciekła z nadmiaru tłuszczu.
Na suchej patelni, prażymy ziarna kolendry uważając by ich nie spalić (przez około minutę). Dodajemy 2 łyżki oleju, kurkumę, ziele angielskie, cynamon, cukier, pół łyżeczki soli i dużo czarnego pieprzu. Dodajemy ugotowany ryż i zalewamy wszystko wodą. Dusimy na małym ogniu by woda lekko odparowała.
Na koniec gotowania dodajemy ugotowaną wcześniej soczewicę i zdejmujemy wszystko z ognia. Do gotowego dania dodajemy cebulę.
Przepis pochodzi z książki Jerozolima, Yotam Ottolenghi, Sami Tamimi – Wyd. Filo

Guten morgen Vienna

Pomimo opóźnień w lotach i tłoku na niebie, byłam w stanie szybko przemieścić się z pięknych włoskich klimatów do Polski, by tej samej doby ruszyć na kolejną wyprawę. Tym razem autokarem do Wiednia w towarzystwie moich kochanych rodziców. I chociaż pierwszy dzień był bardzo męczący, to jednak warto było nadwyrężyć trochę organizm dla tych wspomnień, Najpierw długa podróż do Bratysławy, zwiedzanie zamku, oczywiście syr z frytkami na obiad i dużo słońca, tak by pod wieczór dojechać do Austrii i po szybkim zakwaterowaniu się w hotelu ruszyć dalej. Nawet burza i bojowe nastroje uczestników, że nie wyjdą z autobusu nie zepsuły wieczoru w ogrodach pałacu Schonbrunn, gdzie odbył się letni koncert filharmoników wiedeńskich. Podobno było na nim sto tysięcy ludzi, ale na całe szczęście Habsburgowie mieli wielki ogród, więc wszyscy sprawnie pomieścili się i żeby wysłuchać muzyki.

W piątek ruszyliśmy na zwiedzanie miasta i muzeum mitu Sisi. Bo jako kobieta oczywiście jestem wielką fanką wielkiego filmowego dzieła z udziałem Romy Schneider, jednak wizerunek telewizyjnej cesarzowej nijak nie miał się do rzeczywistości, o czym dogłębnie dowiedzieliśmy się zwiedzając jej pokoje i ogród. Słońce doskwierało, a my dzielnie przemierzaliśmy ulice Wiednia w poszukiwaniu nie tylko śladów cesarza, ale także pamiątek i ochłody w postaci lodów.

W czasie wolnym razem z rodzicami popędziliśmy do słynnej sali filharmoników wiedeńskich gdzie co roku odbywa się koncert noworoczny. I chociaż przewodniczka opowiadała z entuzjazmem o historii i współczesnym użytkowaniu obiektu, nie mogliśmy do końca jej zrozumieć, gdyż…mówiła po niemiecku. Ale takie rzeczy nas nie zrażają. Jednego dnia koncert, drugiego dnia słynna sala koncertowa. Gdyby zamknąć oczy i połączyć te dwa doświadczenia razem, mamy koncert noworoczny zaliczony, tyle że w lecie.

Sobota za to rozpoczęła się bladym świtem i długą drogą do opactwa Melk nad Dunajem. Zwiedzanie klasztoru, rejs statkiem po rzece, degustacja lokalnego wina, by na koniec wylądować w uroczym miasteczku Dürnstein. Tam pyszny obiad, znów podlany lokalnym winem oraz degustacja owocowych nalewek. Czy trzeba czegoś więcej od urlopu? Na koniec dnia udało się jeszcze zwiedzić ruiny jednego z zamków i po długiej podróży wróciliśmy szczęśliwie do hotelu.

Pogoda dopisywała aż do ostatniego dnia, dopiero niedziela obudziła nas deszczem. Dzięki temu nie mogliśmy cieszyć sie panormą miasta z punktu widokowego na wzgórzu Kahlenberg, ale za to wysłuchaliśmy historii obrony Wiednia przez wojska Jana III Sobieskiego. Na koniec wycieczki został nam do skonsumowania obiad i wszyscy ruszyli do Polski. Ja oczywiście postanowiłam wrócić jeszcze do centrum miasta i udałam się na samotną wycieczkę do najpiękniejszej biblioteki jaką kiedykolwiek w życiu widziałam, oraz pospacerować na spokojnie po mieście. Nie skończyło się to dobrze. Oczywiście natrafiłam na foremki do ciasteczek, przez co zaraz przed lotem do Krakowa upychałam na siłę do pełnego już plecaka ostatnie pamiątki.

Dunaj nie jest modry, czyli niebieski, ale za to Austria zrobiła na mnie ogromne wrażenie. I chociaż zwiedzaliśmy głównie miasta, to mam ochotę ruszyć teraz dalej. W góry. Mam nadzieję, że tam też jest tak pięknie