All Posts By:

Madzik

Śniadanie w Krakowie: Handelek

Moją ulubioną czynnością dnia jak wszycy wiemy jest jedzenie. Oczywiście najlepsza część, to kosztowanie nowych smaków. Najlepiej udaje się to na wycieczkach do innych krajów, bo mam wrażenie że w Polsce zjadłam już wszystko. Ale oczywiście nie jest to prawdą. Bo nawet Kraków, w którym mieszkam od kilkunastu lat odkrywa co chwilę przede mną nowe kulinarne doznania. Łatwo więc jest mnie namówić na wyprawę do lokalu, w którym jeszcze nie byłam.

Tym razem z niezawodną Anią zwaną Dżargsem udałyśmy się na ulicę św. Filipa do uroczego miejsca o nazwie Handelek. Już od progu zostałyśmy rozborojone cudnymi nazwami śniadaniowych zestawów takich jak: krakowskie huncwoty, słodkie nafutrowanie się czy po krakosku. Wybrałyśmy opcję śniadaniową dla dwóch osób i po paru minutach oczekiwania na nasz stół wjechało pieczywo z krakowskimi obwarzankami w towarzystwie trzech past kanapkowych: z buraka, pasztetu i jajek. Do tego słodka chałka z masą bananową z migdałami i aromatyczna kawa z mlekiem. Nie zabrakło także kiełbasy krakowskiej oraz przepysznej sałatki z mortadelą i piwem.

Chociaż porcje nie wyglądały na duże, ledwie poradziłyśmy sobie z tą śniadaniową obfitością. Na dobicie zamówiłam sobie drugą kawę, natomiast Ania sięgnęła po sok gruszkowy.

W menu Handelka znajdziecie także inne pasty do kanapek, oscypki, kiełbaski oraz sałatki a także opcje luchowe (które pewnie wkrótce przetestujemy) oraz desery. Lokal nie jest za duży, ale z powodzeniem zmieścicie się tam w gronie przyjaciół. Jeśli dobrze rozejrzycie się, znajdziecie na ścianach słowniczek gwary krakoskiej oraz cudne czarno-białe zdjęcia miasta. Urocza atmosfera lokalu pozawala rozsiąść się i jeść. Gdyby tylko żołądki były większe pewnie skusiłybyśmy się na dokładkę, ale przynajmniej teraz mamy powód żeby tam wrócić.

Dzięki Ania za towarzystwo w ten zimny poranek. A czytających zapraszam do Krakowa na pyszne śniadania!

 

Pulpeciki z indyka

Najprostsze dania wychodzą z mięsa mielonego. Wystarczy tylko odpowiednio je doprawić i podać z makaronem lub ryżem. Raz dwa przygotujesz więc pyszny obiad. Dziś w propozycji smaczny przepis na mięso z indyka. Oczywiście że polecam!

Składniki:

400 g mięsa mielonego z idynka

1 mała cebula

1 łyżeczka kurkumy

2 łyżki mąki pszennej

2 łyżki bułki tartej

1 jajko

1/4 łyżeczki soli

szczypta pieprzu

20 łyżki siekanej natki pietruszki

olej do pieczenia

200 ml śmietany

10 brązowych pieczarek

Do mięsa wbijamy jajko. Dodajemy posiekaną bardzo drobno cebulę, mąkę i bułkę tartą. Mieszamy bardzo dokładnie. Doprawiamy solą, pieprzem i kurkumą i mieszamy z natką pietruszki. Dłońmi nabieramy ma niewielkie porcje i rolujemy z nich kuleczki. Na patelni rozgrzewamy olej i układamy gotowe mięso piekąc z każdej strony lekko rumieniąc.

Na osobnej patelni rozgrzewamy olej i podpiekamy pokrojone w wąskie plastry pieczarki. Dodajemy doprawione grzyby do ciepłej śmietany powoli,  tak by się nie ścieła pod wpływem połączenia z olejem (można delikatnie podgrzać ją w rondelku)

Do sosu dodajemy upieczone kuleczki z indyka i mieszamy otulając wszsytko sosem.

 

Smacznego!

 

Oponki

Kiedy myślę o mojej babci to wiem, że przypomną mi się dwa smaki. Obłędne ruskie pierogi, którymi zajadałam się w dzieciństwie co chwilę oraz oponki. Robione tylko w czasie karnawału, nie za często, ale jednak najlepsze na świecie. Moje aż tak wspaniałe nie wyszły, ale może to dlatego że ideału w tym przypadku nigdy nie osiągnę. Bo jak tu konkurować z babcią?

Składniki:

270 g twarogu półtustego

300 g mąki pszennej

3 żółtka

250 ml kwaśnej śmietany

100 g cukru

1 łyżeczka octu

1 łyżeczka sody oczyszczonej

2 łyżeczku cukru waniliowego

olej do smażenia

Mąkę przesiewamy. Ser przecieramy przez praskę lub sitko. Dodajemy żółtka, śmietanę i cukier. Wlewamy ocet, dodajemy cukier waniliowy oraz sodę. zagniatamy ciasto. Wałkujemy je na grubość około 1 cm. Tłuszcz nagrzewamy w rondelku i gdy sie nagrzeje układamy oponki smażąc z każdej strony po kilkanaście sekund aż ładnie się zarumienią.

Smacznego!

Quiche

Nie jest to klasyczne quiche, czyli tarta z boczkiem zalana masą jajeczną, ale moja wariacja na ten temat. Prosto i sprawnie, w zasadzie możecie wrzucić do niej co tylko się Wam podoba, potem już tylko ciesząc się smakiem.

Składniki:

1 szklanka mąki (plus trochę do podsypania)

5 łyżek masła

1 łyżka śmietany

1 jajko

szczypta soli

150 g boczku

100 g zielonego mrożonego groszku

6 pomidorów suszonych

10 listków szpinaku

50 g sera cheddar

3 jajka + 3 łyżki śmietany

sól i pieprz

 

cof

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Mąkę przesiewamy z solą, dodajemy masło, jajko i śmietanę i ugniatamy ciasto. Odkładamy na pół godziny do lodówki. Rozwałkowujemy i układamy na okrągłej formie do tart (moja ma 24cm) Bardzo dokładnie przyciskamy ciasto do boków i dna, widelcem robimy malutkie dziurki w dnie. Pieczemy przez 10 minut.

Boczek podsmażamy na patelni, szpinak i pomidory kroimy w wąskie paski, ser trzemy na tarce. Dodajemy mrożony groszek. Wszystkie składniki układamy na dnie ciasta. Posypujemy startym serem. Jajka wybijamy do miski z solą i pieprzem (szczypta) oraz śmietaną. Wszystko dokładnie roztrzepujemy i wlewamy do formy. Pieczemy tartę przez 20-30 min aż masa jajeczna stężeje.

Smacznego!

Chrust

Odiweczna walka chrustu z faworkami ma miejsce w każdy karnawał. Mam jednak nadzieję, że mimo innych nazw każdy najada się tymi pysznościami z uśmiechem na ustach. Tym bardziej, że możecie sobie zrobić te skłodkości sami. Bo to jest dziecinnie proste.

Składniki:

220 g mąki pszennej

3 żółtka

4 łyżki gęstej śmietany

1 łyżeczk proszku do pieczenia

1 łyżka rumu

szczypta soli

50 g tłuszczu do smażenia (smalcu lub oleju)

cukier puder do posypania

Mąkę przesiewamy i dodajemy do niej sól oraz śmietanę. Łyżką łączymy produkty dodając rum i żółtka. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy do powstania ciasta. Rozwałkowujemy bardzo cienko i kroimy na plastry długości 10-12 centymetrów i szerokości około 3 centymetrów. Przez środek za pomocą noża robimy długie nacięcie i jednen koniec prostokąta przewlekamy przez dziurę na drugą stronę.

Rozgrzewamy tłuszcz. Najlepiej sprawdzić jego temperaturę wrzucając kawałek ciasta, jeśli wypłynie możemy piec. Starajmy się unikać by na kawałkach ciasta była mąka, osiądzie ona na spodzie tłuszczu i zacznie sie palić. Smażymy każdy kawałek przez chwilę aż do zarumienienia się z każdej strony. Im dłużej mamy nagrzany tłuszcz, tym szybciej bedą się nam smażyć pojedyncze kawałki.

Przekładamy usmażony chrust na papier, żeby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu i posypujemy gotowe cukrem pudrem. Smacznego!

Kanapka z serem brie

Fuzja francusko polska jako propozycja na śniadanie, kolację i przekąskę. Lub na wszystko na raz. Nawet na nocne podjadanie, o ile chce wam się w środku nocy brudzić patelnię. Jakąkolwiek jednak porę nie wybierzecie, ta pyszna kanapka będzie wam smakowała i nasyci was na kilka dobrych chwil.

Składniki:

2 kromki chleba

4 plasterki sera brie

2 plasterki bekonu

1 mały ogórek kiszony

pieprz

3 łyżki masła

Na patelni przysmażamy z obu stron boczek. Na kromkach chleba układamy po równo ser i delikatnie go wgniatamy w chleb za pomocą noża. Układamy na nim upieczony boczek i pokrojony w wąskie plasterki ogórek kiszony. Doprawiamy delikatnie pieprzem.

Na patelni rozgrzewamy masło. Kromki chleba składamy ze sobą i kładziemy na rozgrzanym maśle. Za pomocą szpatułki dociskamy kanapkę do powierzchni patelni przez około minutę. Obracamy kanapke i przypiekamy z drugiej strony. Jemy na ciepło.

Smacznego!

Deser budyniowy

Wydaje się czasem, że nie mamy w domu nic słodkiego, więc siłą rzeczy sięgamy po czekoladę. A jednak warto czasem przetrząsnąć szafki i lodówkę w poszukiwaniu składników na deser. Do dzieła, jesteście dzielni, wierzę w waszą inwencję cukiernika. Podane proporcje wystarczą na 4 małe salaterki.

Składniki:

1 szklanka mleka

0,5 szklanki mąki pszennej

3 żółtka

2 łyżeczki cukru waniliowego

4 łyżki drobnego cukru

1 szklanka śmietanki kremówki 36 %

1 łyżka kakao

4 łyżki lekko pogniecionych herbatników

0,5 kostki masła

Mleko delikatnie podgrzewamy z żółtkami  i cukrami i mieszamy by wszystko razem połączyć. Dodajemy przesianą mąkę i przez chwilę mieszamy by nie powstały żadne grudki a masa stała się gęsta. Lekko studzimy masę. Dodajemy masło i miksujemy masę na gładko za pomocą miksera przez około dwie minuty. Nakładamy na dno miseczek. Posypujemy budyń pogniecionymi herbatnikami. Śmietanę ubijamy i nakładamy na ciasteczka. Wszystko posypujemy kakao przesianym przez sitko. Wkładamy na około 30 min przed podaniem do lodówki.

Smacznego!

Book mi świadkiem: Rosół rumiany

Książki Lucyny Ćwierczakiewiczowej są chyba w każdym polskim domu. A przynajmniej kiedyś w nich były, bo jej kulinarne podraniki to obowiązkowa lektura każdej pani domu. Wydawnictwo Literackie wydało natomiast biografię kobiety, która odmieniła nie tylko polską kuchnię, ale także niejedno życie. Zdecydowanie teraz za pomocą swoich przepisów odmienia moje smaki. Postanowiłam ruszyć stare receptury i przygotować je na nowo. Na pierwszy ogień poszedł rosół – tak ten najabardziej znany, co niedzielę jadany w każdym domu, często teraz wzbogacany kostką rosołową lub maggi. A przecież można inaczej, prosto ale naturalnie wydobyć idealny smak najsłynniejszej zupy w Polsce. Już na początku zatrzymałam się na pierwszym składniku, ponieważ nie posadałam w swoich zasobach łoju wołowego (czymkolwiek miał być) jednak pamiętajcie, że brak czegoś w kuchni, to okazja na znalezienie mu smacznego zastępstwa. Ja wybrałam więc smalec i powiem wam, że rosół według tego przepisu wyszedł pyszny. Zróbcie sobie i skosztujcie. Jutro niedziela!

„Wziąć mięsa dobrego krzyżowego ile potrzeba, rachując jednak do takiego rosołu więcej jak po pół funta na osobę, najmniej trzy ćwierci, i pokrajawszy na kawały, nie płucząc go wcale jak zwykle na rosół. włożyć w rondel, podłożywszy kawałkiem świeżego łoju wołowego, dołożyć parę rumianych upieczonych poprzednio cebul i parę marchwi i nie podewając z początku nic, zrumienić mięso dobrze jak na pieczeń, potem podlać niewiele wody i jeszcze gotować, żeby sos był rumiany. Wtedy zalać w tym samym rondlu wodą i gotować, jak zwykle się rosół gotuje. Po odebraniu zaś, czyli przecedzeniu rosołu, włożtć rozmaitych jarzynek pokrajanych wraz z włoszczyzną i gotować, jak się zwykle rosół gotuje. Jeżeli niedużo jest jarzyn, to można na tym rosole gotować kluski francuskie, pulpety lub podać ryż osobno gotowany” – I. Ćwierczakiewiczowa, 365 obiadów s.4

Tak podaje autorka, ja trochę zmieniłam przepis, jednak myślę, że smak wydobyłam taki, jak chciała pisząca powyższe słowa. Proporcje podane wystarczą na 4 głębokie talerze rosołu.

Składniki:

400g mięsa wołowego (np łaty wołowej)

(można też dodać inne mięso, lub dać go więcej)

1 łyżka smalcu

1 duża cebula

3 marchewki

1 pietruszka

1 mały seler

sól

pieprz

lubczyk ogrodowy

Cebulę obieramy, kroimy na pół i przypiekamy na gazie lub patelni grilowej. W rondlu w którym będziemy gotowali rosół topimy smalec i wkładamy mięso. Pieczemy delikatnie na małym ogniu z każdej strony. Dorzucamy warzywa (marchew, pietruszkę i seler kroimy w mniejsze kawałaki) Pieczemy przez kilka minut i zalewamy wodą tak by nie zakryć wszystkich składników. Gotujemy na małym ogniu przez kilka minut, wywar zrobi się ciemny i aromatyczny. Dolewamy więcej wody tak by zakryć wszystkie składniki (ja dodałam około litra)

Gotujemy przez minimum dwie godziny tak by rosół delikatnie „bulgotał” na gazie. Dodajemy około pół łyżeczki startego lubczyku, soli i pieprzu do smaku. Po tym czasie wyjmujemy mięso i jeszcze przez kilkanaście minut gotujemy wywar z samymi warzywami. Warzywa kroimy na drobną kostkę i podajemy rosół z ugotowanym makaronem.

 

Smacznego!

Sałatka z gorgonzolą, szpinakiem i winogronami

Karnawał to podobno czas imprez i podjadania. Ale może to jednak zima i długie wieczory sprawiają, że częściej zaglądamy do lodówki i wyciągamy z niej rzeczy, by zajadać pyszności oglądając kolejne seriale. Dlatego zaproponuję wam coś pysznego i ciekawego zarazem. Sałatka, którą zrobicie raz dwa. No i do niej jak i do filmu idealnie będzie pasowało wino. Miłego i smacznego.

Składniki:

200 g młodego szpinaku

1 kiść czerwonych winogron

70 g sera gorgonzola

200 g orzechów włoskich

3/4 szklanki oliwy z oliwek

1/4 szklanki octu balsamicznego

2 łyżki miodu

2 ząbki czosnku – drobno posiekanego

sól i pieprz

Oliwę mieszamy z octem, miodem i dodajemy do niej czosnek. Doprawiamy solą i pieprzem. Do miski wrzucamy szpinak i pokrojone w połówki winogrona. Ser kruszymy na wierzch i dodajemy posiekanych orzechów włoskich. Wszystko polewamy sosem i mieszamy.

Smacznego!

 

 

Drożdżowe z cynamonem

Cynamon tak bardzo kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem, że wręcz nie wiem jak go potraktować w zbliżającej się wiośnie. Ale jednak staram się czasem przemycić go do dań i wypieków wykonywanych w innych miesiącach niż grudzień. Tym razem postawiłam na proste ciasto drożdżowe z dmieszką cukru i cynamonu. Wszyło puszyście, słodko i smacznie. Zróbcie sobie. Idealnie sprawdzi się w sytuacji – mam ochotę na coś słodkiego.

Składniki:

2 jajka

3 szklanki mąki

1 szklanka cukru + 3 łyżki

1 łyżka cynamonu

14 g suchych drożdży

1 szklanka mleka + 3 łyżki

1 łyżka cukru pudru

 

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni

Mleko lekko podgrzewamy i wsypujemy do niego drożdże oraz szczyptę cukru. Odstawiamy do wyrośnięcia zaczynu w ciepłe miejsce na minimum 20 minut. Mąkę przesiewamy, dodajemy cukier. Wbijamy jajka i wlewamy mleko. Dodajemy wyrośnięty zaczyn i zagniatamy ciasto przez kilka minut. Jeśli jest zbyt kleiste dodajemy odrobinę mąki.

Odstawiamy pod przykryciem na minimum godzinę aż wyrośnie. Po tym czasie dzielimy ciasto na trzy równe kawałki i rozwałkowujemy w kształt długiego prostokątu. Posypujemy każdy prostokąt cukrem i cynamonem i zawijamy w rulon. Kroimy ciasto w kawałki dlugości centymetra i układamy w naczyniu do zapiekania stawiając ciasto na sztorc. Pieczemy przez 20-30 minut aż zrobi się rumiane.

Resztę mleka i cukier puder mieszamy razem i robiąc lekki lukier polewamy nim wystudzone ciasto.

Smacznego!