All Posts By:

Madzik

Dortmund! Natürlich

Kiedy planujesz wyjechać w świat, ale najpierw robi to Twoja przyjaciółka, to nie zostaje Ci nic innego jak zapakować się w jeden plecak dozwolony dla tanich linii lotniczych i ją odwiedzić. Co prawda od wizyty w Dortmundzie minął już prawie miesiąc, ale ja mam wrażenie że dopiero teraz wysuszyłam się z niemieckiego deszczu, który padał na nas niewzruszenie przez cały czas trwania wycieczki. Niewiele więc dało się zrobić pomiędzy jedną a drugą ulewą i kiedy deszcz wiadrami lał się na nasze głowy, my uciekałyśmy na pyszną kawę i przekąski.

W domowym zaciszu można było przynajmniej obejrzeć film i napić się pysznego wina. Dopiero sobota przyniosła lekką poprawę pogody a i nawet na kilka minut można było zobaczyć słońce na niebie. Dlatego ten dzień rozpoczął się od pysznego śniadania pełnego jajecznic, serów i mięs, po popitych pyszną kawą. Najbardziej urokliwa dzielnica miasta kryła w sobie wiele ciekawych kawiarni zachęcających do dłuższego odpoczynku. Zdecydowałyśmy się ostatecznie na Schones Leben oraz kawę u Babci Rosy. Pomimo wiatru dotarłyśmy też nad przepiękne jezioro i do browaru Bergmann na degustację pysznych piw.

Nie mogło zabraknąć również curry wurst zjedzonych ze smakiem  i popitych pysznym piwem oraz burgerów. Ja tym razem skusiłam się na wersję z czymś, co przypominało mortadelę nadzianą warzywami i pomimo pierwszego wrażenia, był to jeden z lepszych burgerów jakie jadłam.

Oczywiście nie obeszło się bez domowej szakszuki – w końcu to był weekend, a ten rządzi się swoimi kulinarnymi prawami. Zdecydowanie mogłabym tam przytyć kilka dobrych kilogramów. Trzeba więc będzie tam wrócić i dać miastu szansę na ogrzanie mnie słońcem wsród pieknych kamienic i nad uroczą wodą.

Auf wiedersehen Dortmund!

 

 

 

Sajeczko! Dzięki za gościnę, a Tobie Madziu T. za towarzystwo nie tylko w samolotowych turbulencjach 🙂

Śniadanie w Krakowie: Bar Wschód

Jak mówi reklama: bo smaków jak liter trzeba się nauczyć. Zdecydowanie to zdanie pasuje do śniadania jakie oferuje Bar Wschód w Krakowie. Wszystko tam jest inaczej i chociaż możecie zjeść różne wersje pierwszego posiłku dnia, to smak zdecydowanie Was zaskoczy. Razem z Dżargsem wybrałyśmy się na eksplorowanie tego przybytku bladym świtem i można powiedzieć że tego nie nie podróżowałyśmy po Krakowe ale po Świrowie, ponieważ na każdym kroku spotykały nas przygody i dziwni ludzie. Od tramwajów zmieniających trasę, poprzez moje roztargnienie i zapomnienie o przesiadce,  przez ludzi zombie krążących po Kazimierzu, różnej maści hipsterów, wariatów mówiących do siebie po zgubienie Miodowej 4 i pasażu. W końcu udało się nam dotrzeć na miejscie i chociaż wpadłyśmy w konsternację widząc na drzwiach, że lokal otworzy się dopiero o 13, uśmiechająca się z wnętrza Pani zachęciła nas do naciśnięcia klamki i wejścia do środka.

Krótkie spojrzenie na menu i ja już wiedziałam, że zamówię wschodnią wersję brytyjskiego śniadania. Dżargs zdecydowała się tymczasem na francuskie naleśniki. Nie mogłyśmy też przejść obojętnie obok nazwy hot-doga Ma-dziorka. Do tego kawa i kakao.

Po chwili na nasz stół wjechały talerze. A na nim poza tradycyjym jajkiem i kiełbaską karkówka charsiu, grzyby shitake, świeże enoki, fasolka w koreańskiej paście gochujang. Przed moją kulinarną towarzyszką natomiast stanęły dwa naleśniki, pikle ze świeżych ananasów z tajską bazylią oraz śmietanka kokosowa.

Na dokładkę hot dog z chili majo, sosem hoisin, azjatyckimi piklami i świeżą kolendrą.

Muszę się przyznać, że trochę miałam lęk przed skosztowaniem tego wszystkiego, szczególnie fasolka okazała się być największym smakowym odkryciem. I chociaż dania były niewielkie, zdecydowanie wystarczyły na poranne śniadanko i kulinarne doznania. Teraz trzeba będzie przejść się tam na obiad i kolację. Wiadomo! Do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale do lokai w Krakowie warto!

 

Sałatka z pieczonego kalafiora z jajkiem

Nie wiem jak u Was, ale ja z początkiem wiosny chętnie sięgam po sałatki robione z warzyw. Przypomniałam sobie właśnie przepis na pysznego pieczonego kalafiora. A gdyby tak do niego dołożyć jajko i zrobić z tego dania lunch?

Składniki:

1 mały kalafior

1 łyżka przyprawy curry

1 łyżeczka kurkumy

3 łyżki oleju

3 łyżki siekanej natki pietruszki

1/3 łyżeczki soli

1/3 łyżeczki pieprzu mielonego

szczypta ostrej papryki

2 łyżki octu winnego białego

1 jajko

1 łyżka masła

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Kalafior dzielimy na małe różyczki i wrzucamy do miski. Dodajemy olej oraz wszystkie przyprawy i dokładnie mieszamy. Wykładamy kalafior na blachę pokrytą papierem do pieczenia i zapiekamy przez około 20-30 min. Lekko studzimy. Dodajemy posiekaną pietruszkę i ocet winny i wszystko mieszamy.

Jajko smażymy na rozgrzanym maśle, delikatnie soląc i dodając pieprzu. Układamy gotowe jajko na kalafiorze.

Smacznego!

Deser z herbatnikami

Raz na czas zamieniam się w kuchni w Anię z Zielonego Wzgórza. Jedyne czego nie mam wspólnego z tą panną to kolor włosów, natomiast błądzenie głową w chmurach i wyobrażanie sobie całego świata zupełnie inaczej mamy opanowane do perfekcji. Poza wspólną miłością do kisążek łączy nas jeszcze jedna rzecz, która w kuchni, a szczególnie w momencie tworzenia deserów okazuje się bardzo upierdliwa. Nałogowo bowiem zapominam o mące. Albo nie dodam jej do masy albo idąc dalej nawet jej nie kupię. I wtedy pojawia się panika. Goście za progiem, a ja tak bardzo bez słodkości na deser. Ale od czego jest wspomniana wcześniej wyobraźnia?

Składniki:

na 3 porcje

12 herbatników

1 opakowanie budyniu

500 ml mleka

1 puszka masy krówkowej

300 ml śmietany kremówki

1 łyzka cukru pudru

1 łyżka kakao

 

Budyń gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Przygotowujemy 3 szklanki i na ich dnie kruszymy połowę herbatników. Polewamy wszystko budyniem i układamy około 2 łyżeczek masy krówkowej do każdej szklanki. Znów układamy herbatniki, budyń i masę krówkową. Zostawiamy około 3 centymetrów na ubitą z cukrem pudrem śmietanę i dopełniamy nią do szczytu szklanki. Wszystko posypujemy przesianym kakao.

Prosto? Prosto!

Smacznego!

Fasolka z chorizo

Niby klasyczna fasolka po bretońsku ale z małym pikantnym dodatkiem. Pamiętajcie, to że babcia całe życie robiła taką potrawę w jeden sposób nie oznacza, że wy nie możecie trochę się pobawić smakiem.

Składniki:

400 g fasoli

1 cebula

200 g wędzonego boczku

250 g kiełbasy

150 g chorizo pikantnego

400 g pulpy pomidorowej

2 łyżeczki koncentratu pomidorowego

1 łyżeczka mielonego kminku

2 łyżeczki oregano

1 łyżeczka papryki ostrej

sól

pieprz

1 łyżka oleju

Fasolę moczymy całą noc lub dzień w zimnej wodzie. Po tym czasie gotujemy ją do miękkości. Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy na nim posiekaną drobno cebulę, dodajemy pokrojony w kostkę boczek i kiełbasę oraz chorizo. Lekko przypiekamy i dorzucamy do gotującej się fasoli.

Dodajemy sos pomidorowy, koncentrat i przyprawy. Mieszamy i gotujemy przez chwilę na lekki ogniu. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Jeśli chcemy zagęścić fasolkę: na patelni topimy łyżkę masła i dodajemy łyżkę mąki i wszystko razem mieszamy aż masa stanie gęsta. Dodajemy do fasolki i mieszamy podgotowując jeszcze parę minut.

Smacznego!

Sabich

Nie musisz jechać aż do Izraela żeby zjeść sobie pszyną kanapkę dostępną na ulicach tamtego państwa. Jeśli tylko masz pod ręką kilka składników i dużą wyobraźnię, śniadanie będzie pyszne i sycące. Jeśli przygotowałeś sobie kulaczki z cukinii według TEGO przepisu, lub zrobiłeś Falafel, który znajdziesz TUTAJ, to już niewiele potrzeba Ci do szczęścia:

Składniki:

 3 falafele lub 3 kuleczki z cukinii

1 mała papryczka słodka

1 mały ogórek kiszony

1 bułka

1 łyżeczka pokruszonego sera feta

5 listków szpinaku

szczypta siekanego szczypiorku

2 łyżki hummusu (przepis)

1 jajko

sól pieprz

Bułkę przekrawamy na pół i smarujemy obie części hummusem. Na jednej stronie układamy szpinak i pokrojone jajko, na drugiej układamy pokrojoną cienko papryczkę i ogórek kiszony. Wszystko doprawiamy solą i pieprzem. Na wierzch układamy cukinię lub falafel i zamykamy bułkę. Bok obsypujemy fetą i szczypiorkiem.

Smacznego!

Makaron z cukinią

Cukinia przez wiele lat nie była dla mnie ciekawym warzywem. Jeśli już trafiała na mój talerz to faszerowana innymi warzywami lub mięsem. I to by było na tyle inwencji twórczej w tym temacie. Kiedyś więc zmieniając trochę koncepję stworzyłam placuszki, a teraz przyszedł pomysł na coś zupełnie innego. Małe kuleczki, idealnie doprawione z pysznym sosem na makaronie. Kto by pomyślał, że cukinia może tak odmienić obiad.

Składniki:

1 cukinia (ok 400g)

1 jajko

2 łyżki bułki tartej

5 łyżek mąki pszennej

1 łyżka musztardy

2 szklanki siekanych liści szpinaku

1 łyżeczka kurkumy

1 łyżka za’ataru

1 ząbek czosnku

sól

pieprz

olej do pieczenia

makaron

200 ml śmietany

50 g papryki czerwonej

Makaron gotujemy w osolonej wodzie.

Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do niej musztardę, jajko, kurkumę, szpinak (zostawiamy około garści do sosu) oraz bułkę tartą i 4 łyżki mąki. Doprawiamy solą i pieprzem. Wszystko dokładnie mieszamy, tak by łatwo było z masy zrobić kuleczki, Jeśli składniki się rozlatują, dodajemy mąki. Mokrymi rękami toczymy małe kuleczki.

Na osobnym talerzu wysypujemy mąkę i za’atar i mieszamy razem. Kuleczki obtaczamy w tej mące. Na patelni rozgrzewamy olej i obsmażamy z każdej strony aż ładnie się zarumienią.

W rondelku rozgrzewamy łyżkę oleju. Delikatnie podpiekamy na nim paprykę i czosnek. Dodajemy śmietanę oraz resztę szpinaku. Mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem. Wrzucamy ugotowany makaron do sosu. Podajemy na talerzu z kotlecikami z cukini.

Smacznego!

Śniadanie w Krakowie: Handelek

Moją ulubioną czynnością dnia jak wszycy wiemy jest jedzenie. Oczywiście najlepsza część, to kosztowanie nowych smaków. Najlepiej udaje się to na wycieczkach do innych krajów, bo mam wrażenie że w Polsce zjadłam już wszystko. Ale oczywiście nie jest to prawdą. Bo nawet Kraków, w którym mieszkam od kilkunastu lat odkrywa co chwilę przede mną nowe kulinarne doznania. Łatwo więc jest mnie namówić na wyprawę do lokalu, w którym jeszcze nie byłam.

Tym razem z niezawodną Anią zwaną Dżargsem udałyśmy się na ulicę św. Filipa do uroczego miejsca o nazwie Handelek. Już od progu zostałyśmy rozborojone cudnymi nazwami śniadaniowych zestawów takich jak: krakowskie huncwoty, słodkie nafutrowanie się czy po krakosku. Wybrałyśmy opcję śniadaniową dla dwóch osób i po paru minutach oczekiwania na nasz stół wjechało pieczywo z krakowskimi obwarzankami w towarzystwie trzech past kanapkowych: z buraka, pasztetu i jajek. Do tego słodka chałka z masą bananową z migdałami i aromatyczna kawa z mlekiem. Nie zabrakło także kiełbasy krakowskiej oraz przepysznej sałatki z mortadelą i piwem.

Chociaż porcje nie wyglądały na duże, ledwie poradziłyśmy sobie z tą śniadaniową obfitością. Na dobicie zamówiłam sobie drugą kawę, natomiast Ania sięgnęła po sok gruszkowy.

W menu Handelka znajdziecie także inne pasty do kanapek, oscypki, kiełbaski oraz sałatki a także opcje luchowe (które pewnie wkrótce przetestujemy) oraz desery. Lokal nie jest za duży, ale z powodzeniem zmieścicie się tam w gronie przyjaciół. Jeśli dobrze rozejrzycie się, znajdziecie na ścianach słowniczek gwary krakoskiej oraz cudne czarno-białe zdjęcia miasta. Urocza atmosfera lokalu pozawala rozsiąść się i jeść. Gdyby tylko żołądki były większe pewnie skusiłybyśmy się na dokładkę, ale przynajmniej teraz mamy powód żeby tam wrócić.

Dzięki Ania za towarzystwo w ten zimny poranek. A czytających zapraszam do Krakowa na pyszne śniadania!

 

Pulpeciki z indyka

Najprostsze dania wychodzą z mięsa mielonego. Wystarczy tylko odpowiednio je doprawić i podać z makaronem lub ryżem. Raz dwa przygotujesz więc pyszny obiad. Dziś w propozycji smaczny przepis na mięso z indyka. Oczywiście że polecam!

Składniki:

400 g mięsa mielonego z idynka

1 mała cebula

1 łyżeczka kurkumy

2 łyżki mąki pszennej

2 łyżki bułki tartej

1 jajko

1/4 łyżeczki soli

szczypta pieprzu

20 łyżki siekanej natki pietruszki

olej do pieczenia

200 ml śmietany

10 brązowych pieczarek

Do mięsa wbijamy jajko. Dodajemy posiekaną bardzo drobno cebulę, mąkę i bułkę tartą. Mieszamy bardzo dokładnie. Doprawiamy solą, pieprzem i kurkumą i mieszamy z natką pietruszki. Dłońmi nabieramy ma niewielkie porcje i rolujemy z nich kuleczki. Na patelni rozgrzewamy olej i układamy gotowe mięso piekąc z każdej strony lekko rumieniąc.

Na osobnej patelni rozgrzewamy olej i podpiekamy pokrojone w wąskie plastry pieczarki. Dodajemy doprawione grzyby do ciepłej śmietany powoli,  tak by się nie ścieła pod wpływem połączenia z olejem (można delikatnie podgrzać ją w rondelku)

Do sosu dodajemy upieczone kuleczki z indyka i mieszamy otulając wszsytko sosem.

 

Smacznego!

 

Oponki

Kiedy myślę o mojej babci to wiem, że przypomną mi się dwa smaki. Obłędne ruskie pierogi, którymi zajadałam się w dzieciństwie co chwilę oraz oponki. Robione tylko w czasie karnawału, nie za często, ale jednak najlepsze na świecie. Moje aż tak wspaniałe nie wyszły, ale może to dlatego że ideału w tym przypadku nigdy nie osiągnę. Bo jak tu konkurować z babcią?

Składniki:

270 g twarogu półtustego

300 g mąki pszennej

3 żółtka

250 ml kwaśnej śmietany

100 g cukru

1 łyżeczka octu

1 łyżeczka sody oczyszczonej

2 łyżeczku cukru waniliowego

olej do smażenia

Mąkę przesiewamy. Ser przecieramy przez praskę lub sitko. Dodajemy żółtka, śmietanę i cukier. Wlewamy ocet, dodajemy cukier waniliowy oraz sodę. zagniatamy ciasto. Wałkujemy je na grubość około 1 cm. Tłuszcz nagrzewamy w rondelku i gdy sie nagrzeje układamy oponki smażąc z każdej strony po kilkanaście sekund aż ładnie się zarumienią.

Smacznego!