Rogaliki z powidłami

Te maleństwa powstały już jakiś czas temu, ale dopiero dziś usiadłam by o nich napisać. Bo gdy dziewczęta pakowały się na naszą podlaską wyprawę i z godziny na godzinę zwiększały wielkość walizek, ja spakowana w moje maleństwo (do którego i tak zabrałam milion zbędnych ubrań) zakasałam rękawy i zagniotłam ciasto. No dobra, ono rosło jak na drożdżach, a ja dopiero wtedy się pakowałam. Oczywiście nie ogarnęłam podstawowych, jak to ja, problemów. A to, że przecież jadąc na dworzec gdzieś te, jeszcze ciepłe wtedy, rogaliki będę musiała upchnąć. A nie posiadając żadnej papierowej torebki biegałam jak indyk bez głowy byleby tylko w coś je zapakować. A to że przecież włączony piekarnik przed wyjazdem to jedna z moich paranoicznych fobii, bo przecież na bank zapomnę go wyłączyć, a potem gdy beztrosko będę oglądała żubronia, o którego istnieniu odpalając piekarnik jeszcze nie wiedziałam, to mój blok a zapewne i całe osiedle stanie w płomieniach. Oczywiście ja dowiem się o tym ostatnia, bo w puszczy zasięg słaby, a i niechętnie płaciłabym za połączenia z sieci białoruskiej. A na koniec nie przemyślałam najważniejszego, a mianowicie nie wzięłam pod uwagę, że dziewczęta w tych swoich przepastnych walizach też przywiozą łakocie. Na szczęście ciepłe rogaliki zeszły pierwsze i w dość żwawym tempie. I nie powiem, ale miałam wrażenie, że celebryta niewiadomej sławy, który siedział obok nas w pociągu, także miał ochotę na poczęstunek. Ale tego dnia byłyśmy Golumnami wypieków, wszystkie te skarby były bowiem naaaaszee!!!

Składniki:

1,5 szklanki mąki pszennej

1 jajko

2 łyżki masła

0.5 szklanki cukru

1 słoik powideł śliwkowych

7g drożdży suchych

1,5 szklanki ciepłej wody

Mąkę przesiewamy do miski. Wrzucamy do niej jajko, cukier, masło. W 1/3 ilości wody rozpuszczamy drożdże i delikatnie mieszamy. Odstawiamy na parę minut do wyrośnięcia. Dodajemy zaczyn do mąki i mieszamy, powoli dolewając wodę. Niekoniecznie zużyjemy całą. Ugniatamy ciasto powoli, aż utworzymy zgrabną, odrywającą się od palców masę. Ugniatamy przez kilka minut i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.

Nagrzewamy piekarnik na 180 stopni.

Po tym czasie przenosimy delikatnie ciasto na stolnicę posypaną mąką. Dzielimy na dwie porcje i z każdej rozwałkowujemy koło. Kroimy na 8 równych trójkątów. Na grubsze końce nakładamy po łyżeczce powideł i zawijamy w kierunku węższym, kształtując rogalik.

Układamy gotowe rogaliki na blaszce pokrytej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na 20-30 minut. Pamiętajcie, że mój piekarnik jest stary i długo się rozpędza, dlatego kontrolujcie swoje rogaliki już po 15 minutach. Kiedy staną się rumiane, wyjmijcie je z pieca.

 

Uważajcie na gorące powidła, potrafią palić jak karmel.

Smacznego!

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Dżargs
    2020-10/CET4731czwartekEurope/Warsaw at 21:47

    Tym razem to nie ja zjadłam najwięcej 😆

    • Reply
      Madzik
      2020-10/CET5031czwartekEurope/Warsaw at 21:50

      To fakt, była większa łakomczuszka 😀

    Leave a Reply