Monthly Archives:

Grudzień 2019

Ryż z warzywami i kurczakiem

Zapomniałam jakie to dobre jedzenie czai sie na blogu. się na dobre. Jeśli za chwię pogoda się odmieni, to na talerzu powinno być kolorowo i smacznie. Kolorowy ryż w sam raz lekkie danie poleca sie na obiad.

 

Składniki:
1filet z piersi kurczaka
1 cebula
3 ząbki czosnku
3 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka kurkumy
3/4 szklanki bulionu
zielony mrożony groszek
ryż
sól
pieprz
Filet z kurczaka dokładnie myjemy, kroimy na równe kwadraciki i przekładamy do miski. Zalewamy go sosem sojowym, dokładnie mieszamy i odstawiamy na kilka minut.

Cebulę kroimy w drobną kostkę. Ząbki czosnku siekamy drobno. Na patelni rozgrzewamy trzy łyżki oleju. Dodajemy posiekaną cebulkę i lekko ją rumienimy. Dokładamy mięso i smażymy. Kiedy będzie gotowe dokładamy czosnek. Wszystko zalewamy bulionem i doprowadzamy do wrzenia.

Wsypujemy mrożony groszek (w zależności od tego ile chcemy go zjeść). Doprawiamy wszystko dokłądnie solą i pieprzem.

Ryż gotujemy w nieosolonej wodzie z łyżeczką kurkumy. Po ugotowaniu odcedzamy i dodajemy do mięsa. Mieszamy wszystkie składniki i podajemy na stół.
SMACZNEGO 🙂

Przysmak Miszki

Kiedyś musiał powstać post inspirowany najwspanialszym psem na świecie, jakim niewątpliwie jest Miszka. Ponieważ co jakiś czas mam okazję opiekować się tym zwierzakiem, waniliowe ciasteczka z domieszką migdałów zostały poświęcone temu kudłatemu stworzeniu. I chociaż pies nie może ich zjeść, to chociaż my ludzie cieszmy się smakiem lekkich słodkości. 

Składniki:
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
2 jajka
0,5 kostki masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 szklanki cukru 
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2/3 szklanki zmielonych migdałów
Mąkę przesiewamy, doddajemy migdały, cukier i jajka. Ugniatamy ciasto dodając masło w tempereaturze pokojowej z ekstraktem waniliowym. Wyrabiamy ciasto i odkładamy je na kilkanaście minut pod przykryciem. 
Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy dowolne kształty. Ciasteczka układamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia. Pieczemy około 10 minut, aż do zrumienienia się w temperaturze 180 stopni C. 
Smacznego!

Muffiny z dulce de leche

Kiedy dostajesz paczuszkę pysznego karmelu prosto z Argentyny, wiesz że musisz zrobić muffiny. Te przygotowałam jeszcze przed świętami, ale dla łasuchów spradzą się nawet w środku lata.

Składniki:
2 szklanki mąki
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
0,5 szklanki cukru pudru
1/3 szklanki kakao
5 łyżek dulce de leche lub puszka karmelu/masy krówkowej
2 jajka
1 szklanka mleka
3/4 szklanki oleju
Masa:
1,5 kostki masła
reszta dulce de leche lub puszka karmelu/masy krówkowej
szczypta soli
Jajka mieszamy z oliwą i mlekiem w jednolitą masę. Do miski przesiewamy mąkę, kakao i cukier puder. Dodajemy proszek do pieczenia i sodę i mieszamy wszystko razem dodając połączone mokre składniki. Kiedy wszystko ładnie się połączy w papilotkach do muffinów nakładamy jedną łyżkę masy i jedną łyżeczkę karmelu, po czym dokładamy drugą łyżkę masy. 
Pieczemy w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez około 15-20 minut. Wszystkie muffiny studzimy przed nałożeniem masy. 
Masło dokładnie ucieramy aż stanie się puszyste, dodajemy karmel i sól i mieszamy wszystko razem. Za pomocą rękawa cukierniczego dekroujemy muffiny. 
Smacznego!

Pasta z czarnej oliwki i serka koziego

Śniadanie to dla mnie podstawa. I chociaż wiadomo, że w przypadku weekendowych poranków zawsze w mojej kuchni wygrywa szakszuka, to od czasu do czasu lubię stworzyć sobie na kanapkę coś nowego. I pysznego!
Składniki:
15 sztuk czarnej oliwki
4 łyżeczki serka koziego do smarowania
1 łyżeczka posiekanego szczypiorku
1 łyżeczka majonezu
4 małe korniszony
sól
pieprz
Oliwki siekamy drobno razem z korniszonami. Mieszamy z serkiem kozim i majonezem. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Dodajemy szczypiorek. Smakuje idealnie w połączeniu z pomidorem położonym na chlebie. 
Smacznego!

Drożdzowe saszetki z serem camembert i suszoną śliwką

Weekend upłynał pod hasłem: Nagotuj i napiecz ile się da. Zrealizowałam więc pomysł, który chodził za mną od paru tygodni. Pyszny i aksmaitny ser camembert z suszoną śliwką zapieczone w drożdżowym cieście. Wyszło pysznie. Zjadane na ciepło będą smakowały idealnie jako przystawka lub deser. 


Składniki:
250 g suszonych śliwek
220 g sera camembert
2 szklanki mąki pszennej
2 jajka
2 łyżki oliwy
0,5 szklanki ciepłej wody
14 g suchych drożdży
szczypta cukru
jajko do posmarowania
W ciepłej wodzie mieszamy drożdże ze szczyptą cukru i czekamy kilka minut aż zaczyn wyrośnie. Mąkę przesiewamy, dodajemy jajka, oliwę i gotowy zaczyn. Zagniatamy ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na minimum godzinę. Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto i kroimy na niewielkie kwadraty. Pokrojony w cienkie trójkąty ser układamy na każdym kwadracie, na to nakładamy śliwki i zakładamy rogi tworząc kopertę.

Gotowe sakiewki smarujemy roztrzepanym jajkiem. 
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 15 minut do zrumienienia się. Jemy na ciepło.

Smacznego!

Dziękuję Bożenie i Loli za wspaniałą kulinarną zabawę! I miliony wypitych wspólnie „kaw” 🙂 

Makaron z kurczakiem i warzywami

Makaron, kurczak i warzywa to idealne połączenie. Najszybsza wersja obiadu i do tego najsmaczniejsza. Jeśli nie macie pomysłu na szybkie danie, makaron z warzywami jest idealnym rozwiązaniem.
Składniki:
filety z piersi kurczaka
kolorowe papryki
papryczki chilli
cukinia
cebula
makaron wstążki
sól, pieprz
zioła prowansalskie
rukola
Filety z kurczaka dokładnie myjemy i kroimi w kwadraciki. Papryki myjemy, wyjmujemy z nich gniazda i kroimy w duże kawałki. Papryczki chilli kroimy drobno w kosteczkę. Cukinię kroimy w krążki.
Cebula pokrojona w kostkę pierwsza ląduje na rozgrzanym na patelni tłuszczu. Dodajemy papryczki chilli i chwilę dusimy je razem. Kurczaka wrzucamy do zrumienionej cebulki. Kiedy jest już prawie gotowy dodajemy paprykę. Na parę minut przed podaniem dodajemy cukinię. Doprawiamy przyprawami do smaku.
Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Odcedzamy i nakładamy na talerz. Na makaron nakładamy przygotowane warzywa wraz z sosem który wytworzył się w czasie ich duszenia. Jest on najbardziej pikantny jeśli nie wyjęliśmy gniazd z papryczek chilli. Pysznie!
Na koniec dodajemy garść rukoli. Bo lubimy!
Smacznego

Inspiracje z lektury: Kalafior z za’atarem

Nie tylko podróż może zainspirować nas do skosztowania czegoś nowego. Czasem wystarczy otwaorzyć książkę, zachwycić się życiem jej bohaterów i miedzy słowami za pomocą jedzenia zbliżyć się do życia, jakie prowadzą. To jest najlepsza korzyść z czytania. Możemy żyć w innym świecie, poznać zupełnie innych ludzi i dowiedzieć się czy takie życie by nam odpowiadało, lub czy czasem nie jesteśmy szczęśliwsi niż inni.

 

Od jakiegoś czasu mozolnie dzień za dniem w komunikacji miejskiej czytałam Małe życie, które napisała  Hanya Yanagihara. I chociaż książka miała premierę już dwa lata temu musiałam poczekać na idealny czas jej przeczytania. I było warto. Fabuły nie będę opisywała, znajdziecie ją na pierszej lepszej internetowej stronie. Opowiem tylko o tym co zachwyciło mnie w tej książce: różnorodność bohaterów, zachwycające życie Nowego Yorku, porywający opis charakterów, chęć poznania pewnej grupy ludzi i radość, że moje życie czasem jest tak dalekie od niektórych problemów.
Tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po tę pozycję gorąco zachęcam. Może was trochę zasmuci, może rozweseli, może zmiażdży emocjonalnie, na pewno nie zostawi obojętnym. Warto przeczytać i przemyśleć.
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie szukała pomiędzy przygodami bohaterów czegoś do jedzenia, Wiadomo, że jestem fanką poznawania nowych smaków. I oto na jednej ze stron przeczytałam, że głowny bohater je kalafior z zatarem. Jak wiadomo kalafior łatwo znaleźć w Polsce. Gorzej z zatarem, który ja na szczęście przywiozłam sobie z jednego ze sklepików we Francji.
Za’atar to przyprawa pochodząca z terenów palestyńskich, używany zarówno w kuchni arabskiej jak żydowskiej. W Polsce ciężko dostępna, ale do zdobycia. Na Za’atar składają się sproszkowane liście za’ataru, mielony sumak, prażone ziarna sezamu i odrobina soli. W swoich rodzimych terenach używany jest jako dodatek do chleba, sałatek, humusów (muszę zrobić!) i sera labneh.
Ponieważ czytając kolejne strony Małego życia nie mogłam zapominieć że w mojej szafce leży pudełeczko z zatarem, postanowiłam wykorzystać to jedno zdanie z ksiażki i zrobić własną salatkę opartą na tych dwóch składnikach. Resztę dodałam z sercem od siebie.

 

Składniki:
1 kalafior (ok 700g)
1 czerwona cebula
1,5 łyżeczki za’ataru
1 łyżka siekanych migdałów
1 łyżka słonecznika łuskanego
1,5 łyżki oliwy
1 łyżka zielonej cebulki
Kalafior dzielimy na małe różyczki i wspyujemy do miski. Dodajemy za’atar, oliwę i poskiekaną w krążki czerwoną cebulę. Mieszamy wszystko dokładnie i wykładamy na blachę do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 20 minut (do zmięknięcia)
Zieloną cebulkę siekamy drobno, migdały opiekamy delikatnie na rozgrzanej patelni. Kiedy kalafior jest gotowy mieszamy go z pozostałymi składnikami.

 

Przygotowałam do tej sałatki także sosik na bazie jogurtu naturlanego: na 3 łyżki dodałam szczyptę cukru i soli oraz łyżeczkę siekanego koperku.
Smacznego!

 

Sałatka z kopru włoskiego i kalarepy

Do kaczki ten zestaw okazał się być idealny. Wystarczyło mi tylko zaprzęgnąć koleżanki do siekania i przyadkowego wędrowca do przytrzymywania miski w trakcie robienia zdjęcia. A potem zostało już tylko jedzenie. Już dawno nie zjadłam tylu pysznych rzeczy jednego dnia. 

Składniki:
1 duży koper włoski
1 duża kalarepa
1 duża czerwona cebula
2 łyżki siekanego koperku
0,5 szklanki orzechów włoskich
10 strączków groszku cukrowego
3 łyżki miodu
1 łyżeczka pieprzu cytrynowego
3 łyżki oliwy z oliwek
sól pieprz
Koper włoski i kalarepę kroimy w cienkie słupki. Cebulę kroimy w piórka. Wszystko mieszamy razem z posiekanym koperkiem. Groszek cukrowy kroimy na centymetrowe kawałki. Orzechy delikatnie prażymy na rozgrzanej patelni przez kilka minut. Ostudzone siekamy i dodajemy do warzyw. Miód mieszamy z oliwą i pieprzem cytrynowym. Mieszamy dokładnie dodając sól i pieprz do smaku. 
Smacznego!

Przyprawa korzenna

Postanowiłam przygotować własną przyprawę do piernika. Ta jest bardziej aromatyczna od kupnych i zdecydowanie intensywniejsza w smaku. Do idealnych proporcji będę pewnie jeszcze dążyła. Ale już dziś wiem, że nic tak nie pachnie jak domowa przyprawa korzenna.
Składniki:
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
2 łyżki goździków
2 łyżki ziaren kardamonu
2 gwiazdki anyżu
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatałowej
1,5 łyżeczki ziaren kolendry
10 ziaren ziela angielskiego
szczypta cukru
Wszystkie składniki ubijamy moździerzem lub mielimy w młynku. Mieszamy ze sobą i przechowujemy w szczelnym pojemniku.

Windsor

Sobota zapowiadała się mroźna, ale słoneczna.  Po pierwszych problemach ze znalezieniem odpowiedniego dworca i autobusu udało się nam dojechać do Windsor. Stoi tam najstarsza zamieszkała forteca królewska na świecie. Piękny, majestatycznie ułożony zamek kusił. Szybka kawa po dość chłodnej podróży autobusem była dobrym początkiem dnia. 

Bilet wstępu wart 10.80 funta za wejście do zamku okazał się dobrą inwestycją. Mogliśmy od wewnątrz zobaczyć cały zamek, kaplicę, sale z lalkami królewskim,  królewską zastawę i nacieszyć oczy widokiem z murów. 
Niektóre atrakcje niestety były w remoncie, inne nie są dostępne o tej porze roku, ale cóż poradzić.  Kiedyś będzie może okazja jeszcze tam wrócić. 

Po wyjściu z zamku poszliśmy obejrzeć zabytkowa królewską lokomotywę stojącą na stacji i przechodząc przez rzekę udaliśmy się uroczą uliczką do Eton. Szkoła co prawda była zamknięta dla zwiedzających, o czym poinformował nas brytyjczyk uczący się polskiego, jednak spacer uroczą uliczką wiodącą do uczelni bardzo dobrze nam zrobił. Tym bardziej, że w nagrodę zjedliśmy przepyszny obiad w Bel and the dragon. Lola i ja skusiłyśmy się na gulasz z królika i okzał się to strzał w dziesiątkę. Mia zjadła sałatkę z serem, Tomek natomiast skusił się na wieprzowinkę. 

Pyszne lokalne piwko smakowało do takich zestawów idealnie. Do tego chrupiące pieczywo z czosnkiem i czego chcieć więcej od życia? No może odrobinę Jamiego…tym razem dla Loli 🙂