Monthly Archives:

Kwiecień 2019

Ciasteczka jajka z dżemem z rokitnika

Na Wielkanoc polecają się kruche ciasteczka z dżemem. Jajko może mieć tak różne oblicze, zróbcie je sobie, jeszcze zdążycie przed świętami. Smacznego:

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
2 jajka
3 łyżki śmietany 12%
4 łyżki masła
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cukier puder do posypania
słoik dżemu z rokitnika
Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy jajka, masło i śmietanę. Mieszamy wszystkie składmiki i wyrabiamy ciasto. Wałkujemy je na stolnicy i wykrajamy taką samą ilośc ciastek w kształcie jajka oraz jajka z dziurką.
Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 15-20 minut. Studzimy ciasteczka. Te z dziurką posypujemy cukrem pudrem. Całe smarujemy dżemem i łączymy w pary tak, by powstały jajka.

Śniadanie w Krakowie: Bar Wschód

Jak mówi reklama: bo smaków jak liter trzeba się nauczyć. Zdecydowanie to zdanie pasuje do śniadania jakie oferuje Bar Wschód w Krakowie. Wszystko tam jest inaczej i chociaż możecie zjeść różne wersje pierwszego posiłku dnia, to smak zdecydowanie Was zaskoczy. Razem z Dżargsem wybrałyśmy się na eksplorowanie tego przybytku bladym świtem i można powiedzieć że tego nie nie podróżowałyśmy po Krakowe ale po Świrowie, ponieważ na każdym kroku spotykały nas przygody i dziwni ludzie. Od tramwajów zmieniających trasę, poprzez moje roztargnienie i zapomnienie o przesiadce,  przez ludzi zombie krążących po Kazimierzu, różnej maści hipsterów, wariatów mówiących do siebie po zgubienie Miodowej 4 i pasażu. W końcu udało się nam dotrzeć na miejscie i chociaż wpadłyśmy w konsternację widząc na drzwiach, że lokal otworzy się dopiero o 13, uśmiechająca się z wnętrza Pani zachęciła nas do naciśnięcia klamki i wejścia do środka.

Krótkie spojrzenie na menu i ja już wiedziałam, że zamówię wschodnią wersję brytyjskiego śniadania. Dżargs zdecydowała się tymczasem na francuskie naleśniki. Nie mogłyśmy też przejść obojętnie obok nazwy hot-doga Ma-dziorka. Do tego kawa i kakao.

Po chwili na nasz stół wjechały talerze. A na nim poza tradycyjym jajkiem i kiełbaską karkówka charsiu, grzyby shitake, świeże enoki, fasolka w koreańskiej paście gochujang. Przed moją kulinarną towarzyszką natomiast stanęły dwa naleśniki, pikle ze świeżych ananasów z tajską bazylią oraz śmietanka kokosowa.

Na dokładkę hot dog z chili majo, sosem hoisin, azjatyckimi piklami i świeżą kolendrą.

Muszę się przyznać, że trochę miałam lęk przed skosztowaniem tego wszystkiego, szczególnie fasolka okazała się być największym smakowym odkryciem. I chociaż dania były niewielkie, zdecydowanie wystarczyły na poranne śniadanko i kulinarne doznania. Teraz trzeba będzie przejść się tam na obiad i kolację. Wiadomo! Do tej samej rzeki się nie wchodzi, ale do lokai w Krakowie warto!