Monthly Archives:

Listopad 2015

Sos z boczkiem i rozmarynem

Są takie momenty w życiu, kiedy do Twojej kuchni jest strasznie daleko, bo znajduje się w zupełnie innym kraju. Nie ukrywam, że nie przepadam za byciem poza domem. Kuchnia to mój żywioł. Skoro więc nie mogę korzystać z krakowskiego smogu wbijającego się na moje ósme piętro, wykorzystałam czas za granicą i skorzystałam z kuchni mojego brata. 
Szczęśliwa, że spędzam czas z rodziną, rozkoszowałam się smakiem soczystej baraniny w wykonaniu mojego starszego braciszka. Ale żeby w kuchni nie stać bezczynnie zaczęłam pomagać. Wtrąciłam się do produkcji sosu. Autorem jest oczywiście niezawodny Jamie Oliver. A sos ląduj na naszych talerzach bardzo często. Jest pyszny. Pasuje idealnie do mięsa. Jest aromatyczny i niezwykle smaczny. Serdecznie polecam:
Składniki:
4 plasterki boczku
1 łyżeczka świeżego rozmarynu
1 łyżka mąki
1 lampka czerwonego wina
Boczek kroimy w małą kosteczkę i wrzucamy na rozgrzaną patelnię. Jak tylko lekko się zarumieni dodajemy posiekany rozmaryn i mieszamy wszystko ze sobą. Dodajemy mąkę, tak by oblepiła mięso i wlewamy czerwone wino. Podgrzewamy kilka minut delikatnie mieszając. Można także przygotować wersję z pieczarkami, jeśli nie lubicie mięsa, lub dodać je na patelnię razem z boczkiem. 

Smacznego!

Jamie Oliver – London

Londyn. Miasto o którym uczyłam się kilka dobrych lat na lekcjach angielskiego. I to one kazaly mi wierzyc ze Parlament jest tak blisko Tower Bridge…a przeciez to byl fotomontaz.
Tym razem poznawać je mogę nie tylko z książek, ale przede wszystkim z talerzy. Nocna wycieczka do centrum była dobrym pretekstem do odwiedzenia kolejnej restauracji Jamiego Olivera: Jamies Italian. Oczywiście było pysznie. Do kolacji domowe wino i przede wszystkim zwariowany kelner, który sprawił, że śmialiśmy się do końca wieczoru. Myślę, że zarówno ja, jak i Daga, Monika, Nina i Michał będą pamiętali ten wieczór jako udany. Bardzo udany.
Big Ben przywital nas po wyjsciu z metra

Porcje które zamówliśmy nie były duże, ale i my także nie byliśmy głodni. Na naszym stole powjawiły się więc pierożki serowe, placek grzybowy, risotto z grzybami, gnocchi z zielonym pesto oraz makaron z krewetkami. Domowe wino w kieliszkach. Wszyskto podane sprawnie za spałaszowaniu przez nas przystawki czyli domowych chlebków z oliwą.

Na deser beza z owocami. Czy muszę mówić jak dobre to było? 

Jeszcze chwilę tu pobędę, Może uda mi się odwiedzić jeszcze jakieś inne miejsce. Tymczasem polecam gorąco Jamie’s Italian przy Piccadilly Circus w Londynie. Warto. Szczególnie jeśli zabierzecie ze sobą doborowe towarzystwo.

Omlet z suszonymi pomidorami

Dłuższy o jeden dzień weekend i to w końcu w Krakowie. Wreszcie można było skorzystać z własnej kuchni i przygotować sobie idealne śniadanie. W planach jeszcze miesiąc angielskiego życia w hotelach. Dlatego tak bardzo cieszę się na te chwile w domku. A ponieważ już powoli trzeba myśleć o kolenych miesiącach, zapotarzyłam się w piękny kalendarz Happy Planer i powoli zapisuję go pomysłami na blogowe wpisy.

Tymczasem zapraszam na pyszny i sycący omlet z suszonymi pomidorami. Oczywiście prosty do wykonania. Szybko i smacznie spędzony czas w kuchni zaowocuje nam przecież cudownymi chwilami w czasie jedzenia.
Składniki:
2 duże jajka
1 łyżka mąki
1 łyżka pokrojonych suszonych pomidorów
1 łyżka posiekanego szczypiorku
1 łyżka masła
szczypta soli
szczypta pieprzu

Jajka wybijamy do miseczki i za pomocą trzepaczki rozbijamy na jednolitą masę, Dodajemy mąkę i mieszamy tak by nie pozostała żadna grudka. Dodajemy sól, pieprz i posiekany szczypiorek. Na mocno rozgrzaną patelnię nakładamy masło. Wylewamy jajeczną masę i delikatnie odgarniamy boki by wylać jajko. Na koniec posypujemy jajko suszonymi pomidorami i zapiekamy jeszcze przez chwile na patelni. 
Smacznego!